niedziela, 14 grudnia 2014

Sposoby rozwiązywania konfliktów z uciążliwymi sąsiadami

Michał Pomarański


Według najnowszych badań Eurostatu dotyczących dość nietypowego zjawiska jakim są uciążliwi sąsiedzi mimo wszelkich spekulacji Polacy wypadają dość dobrze w porównaniu do mieszkańców innych krajów Unii Europejskiej. Dane pokazują, iż jedynie 14%  obywateli naszego kraju narzeka na swojego sąsiada – głównie ze względu na zbyt głośne zachowanie. Badania Eurostatu pokazują, że najbardziej hałaśliwymi mieszkańcami Europy są Maltańczycy (30% mieszkańców narzeka na swoich sąsiadów), w dalszej kolejnośći jest Rumunia (27%). Najmniej skarg na osoby w najbliższym otoczeniu odnotowuje się w Irlandii(niecałe 10%). Co ciekawe, Polacy w tym zestawieniu wypadają lepiej od np. Niemców. Średnia dla całej Unii Europejskiej to około 20%. Jednym z ciekawych zestawień Eurostatu jest również grupa osób skarżących się na swojego sąsiada. Badania pokazują, że skargi wpływają nie od osób starszych czy małżeństw a od młodych singli.
                Co może być przyczyną takiego stanu rzeczy? Główny wniosek jaki powinien się nasunąć to, że Polacy wcale nie są narodem malkontentów. Jednak, przyczyną takiego stanu rzeczy, może być również brak odpowiednich regulacji prawnych czy po prostu chęć nie narażania się swoim sąsiadom. Nie bez znaczenia jest również to, że prawie połowa Polaków mieszka w domach wolnostojących(w Irlandi to aż 95%).

Co jednak kiedy znajdziemy się w wąskiej grupie Polaków niezadowolonych ze swojego sąsiedztwa?
Zarówno sąsiedzi awanturnicy, majsterkowicze, imprezowicze – wszyscy mogą stać się nie lada problemem zarówno dla mieszkańców sąsiednich lokali jak i dla całej wspólnoty mieszkaniowej. Najczęstszym problemem z jakim borykają się użytkownicy lokali jest zbyt duży hałas wydobywający się z sąsiedniego mieszkania. O ile jesteśmy w stanie przychylnym okiem spojrzeć na pojedyncze przypadki zakłócania spokoju, o tyle częste zakłócanie spokoju w mieszkaniu obok może skutecznie uprzykrzyć nam życie.
 Jak sobie poradzić z takim problemem?
Najlepszym sposobem jest oczywiście załatwienie sprawy polubownie. Czasami wystarczy jedna rozmowa z uciążliwym sąsiadem aby zaniechał zakłócania spokoju innym lokatorom. Dzięki mediacjom, w kulturalny i spokojny sposób możemy zapobiec tego typu praktykom nie wszczynając awantur i nie robiąc sobie wrogów. Jeśli jednak taki sposób nie przynosi zamierzonego efektu, kolejnym krokiem może być zgłoszenie sprawy na policji lub u Prezesa spółdzielni, który z kolei powinien zawiadomić dzielnicowego. W praktyce jednak, często zdarza się tak, że wezwanie policji kończy się jedynie upomnieniem. Trudno oczekiwać, aby osoba do której nie trafiła nasza prośba, grzecznie posłuchała policjanta.
Co jeśli nasze wysiłki idą na marne?
Szansą na rozwiązanie problemu mogą być przepisy prawne. Zgodnie z kodeksem cywilnym, właściciel nieruchomości nie powinien zakłócać prawa swoich sąsiadów do korzystania z ich własnej nieruchomości. W praktyce oznacza to, że jeśli sąsiad podejmuje działania powodujące przykry zapach, hałas, wibracje lub zakłóca spokój w inny sposób, można domagać się zaprzestania tego typu działań. Dodatkowo, w przypadku kiedy te zakłócenia negatywnie wpływają na zdrowie można ubiegać się o odszkodowanie od właściciela nieruchomości na zasadach odpowiedzialności za czyny niedozwolone. Zgodnie z artykułem 444 kodeksu cywilnego w razie wywołania uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmie wszelkie wynikłe z tego powodu koszt. Można ubiegać się nawet o rentę.
                Zdarzają się również sytuacje, których nie da się rozwiązać w taki sposób. Jeśli sąsiad prowadzi działalność gospodarczą, która powoduje hałas, emisje spalin lub inne uciążliwości z pomocą przychodzą dyrektywy Unijne wg których żaden mieszkaniec Unii Europejskiej nie powinien być narażony na hałas o poziomie zagrażającym zdrowiu lub jakości życia. Na poziomie krajowym kwestie hałasu reguluje również ustawa o ochronie środowiska.
                W Polsce istnieje również pojęcie  Prawa do spokojnego odpoczynku. (…)kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny (...)
Należy jednak zwrócić uwagę, iż policja może zainterweniować wówczas iż zakłócanie spokoju jest po godzinie 22. W innym wypadku zostanie prawdopodobnie odesłani do instytucji ochrony środowiska.
                Jeśli chodzi o pozbycie się uciążliwego sąsiada z terenu jego własności jest to praktycznie nie możliwe. W przypadku spółdzielni, można taką osobą eksmitować za sprawą wspólnoty mieszkaniowej ale jedynie jednogłośnie. Oznacza to, że bez głosu „za” samego winowajcy nie jesteśmy w stanie go wyprosić z jego mieszkania. (chyba, że uchwałę wspólnoty zastąpi orzeczenie sądu).
Kolejną kwestią jest bardzo znaczący problem palenia papierosów na balkonie. Są przepisy zakazujące np. palenie grilla na balkonie, natomiast nie wspomina się tutaj o dymie tytoniowym. Jak wiadomo, nie każdy życzy sobie, aby dym unoszący się z balkonu piętro niżej wpadał nam do mieszkania. W tym wypadku, jedynym sposobem na uzdrowienie całej sytuacji jest rozmowa z zakłócającym sąsiadem. Jeśli to nie pomoże, zostaje nam albo szczelne zamykanie okien, lub też „sądowa walka z wiatrakami”
Należy pamiętać jednak, że każdy z naszych sąsiadów to człowiek obok którego spędzimy większość naszego życia. Próby eksmitowania czy wchodzenie na ścieżki wojenne zwykle okazuje się być złym pomysłem. W większości przypadków wystarczy jedna poważna rozmowa o powstałym problemie, która w zupełności rozwiąże nam kwestie zakłócającego spokój sąsiada.

Źródło:
·         Dane Eurostat
·         www.europa.eu
·         www.domiporta.pl
·         Art. 444 kodeksu cywilnego
·         Ustawa o własności lokali

·         https://www.mg.gov.pl/

Rewitalizacja osiedli z wielkiej płyty

Kamil Matysiak 

                                        Rewitalizacja osiedli z wielkiej płyty
Osiedla z wielkiej płyty są nieodłącznym elementem krajobrazu dużych miast w Polsce. Nie da się ukryć faktu, że wiele z nich nie spełniło społecznego oczekiwania na zamieszkanie w miejscu estetycznym, otoczonym przyrodą, z kompleksami usługowymi i dobrze skomunikowanym z ośrodki zatrudnienia. Powszechna opinia o osiedlach z wielkiej płyta, według której miejsca te stanowią jedynie sypialnie dla szerokich mas społecznych o niższych dochodach, nie jest oderwana od realiów panujących w naszym kraju. Przyjęty model zapewnienia ludziom potrzeb mieszkaniowych przyniósł wiele problemów dla mieszkańców osiedli z wielkiej płyty. Unifikacja mieszań i budynków, brak różnorodności w klasach społecznych mieszkańców, brak miejsc integracji oraz miejsc do świadczenia usług dla lokalnych społeczności prowadził niejednokrotnie do powstawania specyficznych gett, skazanych na postępujący ich regres. Podstawową przyczyną braku akceptacji mieszkańców dla tego typu zabudowy systemowej jest jej odhumanizowanie poprzez ogromną skalę założeń osiedlowych oraz monotonię rozwiązań przestrzennych[1]. Zmiana tego stanu rzeczy nie może polegać na zburzeniu dotychczasowych zabudowań i wzniesieniu w ich miejsce nowych osiedli, odpowiadających potrzebom społecznym. Pierwszą przeszkoda do wdrożenia takiego rozwiązania jest skala problemu rewitalizacji osiedli z wielkiej płyty. Według Ministerstwa Transportu i Budownictwa w 2013 roku w blokach z wielkiej płyty mieszało w Polsce 12 milionów osób, czyli w przybliżeniu 30 % społeczeństwa. Izba Inżynierów Budownictwa szacuje, że rewitalizacja wszystkich wielkopłytowych osiedli w Polsce kosztowałaby 200 mld zł, co stanowi około 2/3 rocznego budżetu państwa polskiego[2]. Kolejną przeszkodą do wdrożenia zaproponowanego rozwiązania jest niemożliwość zapewnienia mieszańcom innych lokali, które odpowiadałyby lokalom dotychczasowym a także miałyby ten sam status prawny. Jedyne możliwe rozwiązanie w warunkach naszego kraju, z uwagi na istotne koszty, polega na prowadzeniu rewitalizacji planowej, wdrażanej etapowo, z zaangażowaniem w jej procesy właścicieli budynków, lokali a także samych mieszańców osiedli.  
Pojęcie rewitalizacji odnosi się do działań prowadzonych na istniejących przestrzeniach zurbanizowanych, co w istotny sposób odróżnia je od pojęć definiujących działania skierowane na planowanie i realizowanie nowych zespołów zabudowy na dotychczas niezabudowanych terenach. Do działań rewitalizacyjnych należy zaliczyć odbudowę zniszczonych, ale niegdyś żywych obszarów miejskich[3].
Biorąc pod uwagę powyższe wyznaczniki można pokusić się o zaproponowanie działań, jakie w Polsce mogą zapewnić odnowę osiedli z wielkiej płyty i dać im perspektywę rozwoju. Przełamanie monotonności brył budynków osiedlowych można uzyskać poprzez dobudowanie balkonów i tarasów. Korzystne mogłoby być wprowadzanie nieregularnych nadbudówek lokali, z oddzielającymi je tarasami, pozwalających uzyskać nową linię dachową. Łatwym sposobem przełamania swoistej nudy architektonicznej budynków mogłoby być pomalowanie ich elewacji różnymi kolorami, lub poprzez wprowadzenie niestandardowych okien, co na klatkach schodowych budynków wydaje się zadaniem dość łatwym do wykonania. Wprowadzanie ciekawych elementów szklanych czy stalowych u wejść do klatek schodowych pozwoliłoby je odróżniać od siebie.
Ingerencja ograniczona do samych brył budynków może nie przynieść zamierzonego efektu przełamania stagnacji wizerunkowej osiedli. Należałoby rozważyć również konieczność wprowadzania miedzy bloki ciekawej, niskiej zabudowy mieszkalnej i użytkowej. Rozwiązanie takie do istniejących osiedli wprowadziłoby trochę „nowej krwi” i stworzyło miejsca integracji społecznej. Z reguły osiedla z wielkiej płyty były oddawane do użytku w jednym okresie grupie społecznej o niskim i zbliżonym poziomie wiekowym. To spowodowało, że na przestrzeni lat mogło dojść do zestarzenia się miejscowej populacji i do opuszczenia osiedla przez dzieci starych osiedleńców. Wprowadzenie do krwiobiegu osiedlowego nowej generacji osiedleńców stanowiłoby niewątpliwie pozytywną zmianę w obrazie społeczności. Również wprowadzenie nowej zabudowy, w której są świadczone usługi dałoby możliwość spotykania się w kawiarniach, pralniach, sklepikach, u fryzjera czy też w lokalnej pizzerii. Wyprowadzanie takich ośrodków integracji społecznej i użyteczności publicznej z osiedli było niewątpliwym błędem. Dobrym pomysłem na połączenie starych i nowych obiektów byłoby wprowadzenie między budynki nowoczesnej zieleni i małych obiektów architektury ogrodowej w postaci murków, łuków drewnianych czy altan. Również małe formy architektoniczne z wodą pozwoliłyby wprowadzić w życie osiedla namiastkę świata owadów i ptaków. Czynnikiem sprzyjającym wyciąganiu z lokali mieszkańców mogłoby być stworzenie nawet małych miejsc do gimnastyki rekreacyjnej i fitnessu a także miejsc zabaw dla najmłodszych.
Rewitalizacja jest nie tylko dobrym pomysłem na przekształcenie betonowych pustyń w miejsca atrakcyjnego życia. Jest również koniecznością, która może skutecznie hamować takie negatywne zjawiska jak przestępczość, poczucie zagrożenia u mieszkańców i postępującą degradację lokalnego środowiska. Może również podnosić samoocenę mieszkańców i sposób ich postrzegania. Ludzie wyciągają oczywiste wnioski na temat bogactwa i klasy społecznej mieszkańców według ich miejsca zamieszkania[4].





[1] Filipowicz K., Dokąd idziesz Wielka Płyto, w: Wykuszowe wspomnienia (ed. Korzeń J.) Przegląd Urbanistyczny, t. III (2011) s. 102
[2] Wybieralski M., Zaraz się zawali, czy przetrwa jeszcze 100 lat http://wyborcza.pl/1,76842,13910279,Zaraz_sie_zawali__czy_przetrwa_jeszcze_100_lat__Rzad.html


[3] Podręcznik rewitalizacji Zasady, procedury i metody działania współczesnych procesów rewitalizacji Warszawa 2013, s. 12.
[4] Lindstrom, B.  1997. A sense of place: Housing selection on Chicago’s north shore.
The Sociological Quarterly, 38

Dorota Wawrzyńska

Klucz do poprawy warunków mieszkaniowych w dzielnicach poprzemysłowych

Jeszcze na początku XX wieku rozwój większości dużych miast oparty był głównie na przemyśle. Jednak od drugiej połowy XX wieku obserwuje się coraz większe znaczenie sektora usług oraz rozwoju high-tech (Lorens s.10). Zachodzi proces dezindustrializacji, którego efektem bardzo często jest m.in. bezrobocie, związany z nim wzrost przestępczości oraz fizyczna degradacja dzielnic przemysłowych (Lorens s. 13). Z tego względu, od kilkudziesięciu już lat, niezwykle popularna jest rewitalizacja dzielnic poprzemysłowych, szczególnie tych położonych nad brzegiem rzeki lub morza. Wiąże się to z walorami wizualnymi tych terenów oraz potencjałem rozwojowym wynikającym z bliskości centrum miasta (Marshall s. 54) Rewitalizacja tych obszarów ma na celu m.in. poprawę jakości życia i warunków mieszkania. Różne aspekty życia, takie jak praca, integracja społeczna czy zdrowie w dużej mierze zależą od sytuacji mieszkaniowej. Dlatego też rewitalizacja miast, dzielnic, czy samych osiedli ma pozytywne konsekwencje nie tylko dla tkanki fizycznej, ale również sytuacji społecznej mieszkańców (Åshild Lappegard Hauge i inni s. 359).

Pojęcie rewitalizacji uwzględnia czynności z zakresu zarówno remontów, modernizacji jak i rewaloryzacji. Rewitalizacja odnosi się do działań kompleksowych podejmowanych na wybranych obszarach miejskich, a jej celem jest doprowadzenie do ożywienia społeczno-gospodarczego. W odniesieniu do terenów mieszkaniowych działania z zakresu rewitalizacji skupiają się przede wszystkim na poprawie sytuacji społecznej i ekonomicznej ludności mieszkającej na obszarze działań. Natomiast w przypadku zdegradowanych struktur infrastruktury przemysłowej wprowadza się nowe funkcje i aktywności gospodarcze, co wiąże się z kreowaniem nowych społeczności lokalnych (Lorens s. 8).

W XIX i na początku XX wieku dzielnice przemysłowe w przeważającej części zamieszkiwane były przez robotników oraz osoby z klas niższych, które pracowały w fabrykach. W trakcie procesu dezindustrializacji zakłady produkcyjne zaczynały tracić na znaczeniu i zamykać działalność. Doprowadziło to do masowych zwolnień i w konsekwencji do wzrostu bezrobocia i przestępczości. Zanieczyszczone dzielnice ze szpecącymi krajobraz budynkami poprzemysłowymi nie były atrakcyjne dla nowych inwestorów ani mieszkańców. Stopniowo podupadały i były marginalizowane stając się miejscem koncentracji osób wykluczonych społecznie. Ze względu na postępującą degradację środowiska oraz przestrzeni konieczne stały się zmiany prowadzące do poprawy sytuacji tych terenów (Mironowicz 129).

Jednym z bardziej znanych przypadków pomyślnie przeprowadzonej rewitalizacji miasta poprzemysłowego jest Bilbao – miasto liczące ok. 350 tys. mieszkańców, położone w północnej Hiszpanii, w Kraju Basków (Mironowicz s. 128).
Rozwój miasta oparty był głównie o przemysł ciężki: stoczniowy i stalowy. W latach 1960. i 1970. miasto popadło w kryzys ekonomiczny oraz stagnacje rozwojową. Dawniej dobrze prosperujące dzielnice podupadły i zostały zamieszkane przez osoby bezrobotne i wykluczone społecznie (Marshall s. 56).

Na początku lat 1990. podjęto decyzję o rewitalizacji miasta, w wyniku której stworzono „Strategiczny plan rewitalizacji obszaru metropolitalnego Bilbao”. Strategia uwzględniała 8 głównych obszarów działań, z których warto wspomnieć o trzech (Mironowicz s. 129).
Pierwszym jest poprawa komunikacji wewnętrznej i dostępności do terenów zdegradowanych. Działanie obejmowało m.in. przeniesienie portu poza granice miasta co stworzyło przestrzeń dla nowych inwestycji (Mironowicz s. 130).
Drugim obszarem jest rewitalizacja urbanistyczna, która obejmowała poprawę dostępności mieszkań oraz infrastruktury technicznej (Mironowicz s. 129).
Trzecim ważnym elementem podkreślonym w Strategii jest partnerstwo publiczno-prywatne i koordynacja w zarządzaniu. Nacisk kładziony był na planowanie lokalne czy powoływanie specjalistycznych organizacji nadzorczych (Mironowicz s. 130). Ponadto uwzględnienie potrzeb i interesów podmiotów prywatnych pomogło przyciągnąć inwestycje (Mironowicz s. 136), natomiast zaangażowanie środków publicznych, np. na cele rozwoju infrastruktury drogowej, było niezbędne dla dalszego rozwoju przedsięwzięcia (Mironowicz s. 137).

W przypadku miasta Bilbao, od początku dużą uwagę przywiązywano do kreowania wizerunku, który miał być oparty na sztuce, kulturze i promocji biznesu (Mironowicz s. 131). W efekcie podjętych działań w tym kierunku powstało rozpoznawalne dziś na całym świecie Guggenheim Muzeum – symbol nowego Bilbao (Mironowicz s. 131).
W wyniku rewitalizacji powstała również nowa zabudowa mieszkaniowa oraz związane z nią tereny o charakterze rekreacyjnym (Mironowicz s. 135). W połączeniu z nowymi miejscami pracy generowanymi przez powstające instytucje (np. muzea i centra biznesowe) oraz kształtowaniem przestrzeni publicznych przyjaznych dla mieszkańców i turystów, znacznie poprawiła się jakość życia zarówno w dawnej dzielnicy portowej jak i całym mieście (Marshall s. 64).

W polskich miastach procesy rewitalizacyjne są znacznie mniej zaawansowane w porównaniu do państw zachodnioeuropejskich lub północnoamerykańskich (Lorens s. 10). Działania w tym kierunku są podejmowane, ale na znacznie mniejszą skalę niż miało to miejsce np. w Bilbao. Rewitalizacja w Polsce ma najczęściej charakter lokalny i obejmuje wybraną dzielnicę miasta lub osiedle. Jednym z przykładów takiej rewitalizacji jest Nowy Port – dzielnica położona w północnej części Gdańska, przy ujściu Martwej Wisły. Teren objęty planem działania ma powierzchnię 65,15 ha i zamieszkuje go ok. 6 tys. osób (Studium..., s. 51), a jego rewitalizacja zaczęła się stosunkowo niedawno, bo w 2008 roku. (Studium... s. 3). W projekt zaangażowane są podmioty publiczne: władze miasta, instytucje kultury oraz organizacje pożytku publicznego (Studium... s. 3). Brak tu udziału podmiotów prywatnych, co najprawdopodobniej związane jest z lokalnym zasięgiem projektu.

Zabudowę dzielnicy tworzą głównie przedwojenne kamienice oraz budynki z wielkiej płyty, które bardzo często są w złym stanie technicznym. Ponadto część dzielnicy ma charakter typowo przemysłowy co związane jest z rozwojem funkcji portowych, które dominowały tu jeszcze w latach 1980. (Kownacka-Nowaczek). Obszar mimo obecnej degradacji i stagnacji gospodarczej cechuje się wysokim potencjałem ludnościowym – ok. 24 % mieszkańców to osoby w wieku przedprodukcyjnym (Studium... s. 53), lokalizacyjnym – dobre połączenia komunikacyjne i bliskość morza (Studium... s. 104), turystycznym – zabytkowa zabudowa, a także zasobami – wolne tereny inwestycyjne (Studium... s. 55). Pomimo dużego potencjału, teren zagrożony jest postępującą degradacją, marginalizacją oraz zanikiem funkcji miejskich (Studium... s. 5), dlatego też rewitalizacja wydaje się być niezbędna. Jej głównym celem jest podniesienie atrakcyjności przestrzeni, a także aktywizacja społeczności lokalnej, co ma przyczynić się do poprawy warunków życia w dzielnicy (Wojsławska).

Rewitalizacja skupia się głównie na 2 działaniach inwestycyjnych, jakimi są przebudowa budynku starej łaźni na Centrum Edukacji Artystycznej oraz przebudowa Placu Ks. Gustkowicza (Konwacka-Nowaczek).

Rewitalizacja Nowego Portu nie zakłada bezpośrednio odnowy starych mieszkań lub budowy nowych. Uwaga skupia się na pobudzeniu rozwoju gospodarczego, co w przyszłości zaowocować ma nowymi inwestycjami, w tym mieszkaniowymi (Studium... s. 104). Przewiduje się również, że zwiększenie atrakcyjności regionu poprzez działania rewitalizacyjne przyczyni się do wzrostu wartości mieszkań w przyszłości, co przemawia za korzyściami ekonomicznymi podjętych działań (Studium... s. 140).

Rewitalizacja może wpłynąć na poprawę warunków mieszkaniowych rozumianych nie tylko jako podniesienie standardu poszczególnych mieszkań, ale również poprzez „uzdrowienie” okolicy, podniesienie atrakcyjności przestrzeni i aktywizację społeczności lokalnej. Przykład miasta Bilbao udowadnia, że możliwa jest całkowita przemiana obszaru przemysłowego w kulturalny w skali globalnej. Przykład Gdańska pokazuje natomiast jak w skali lokalnej, małymi kroczkami próbuje się podnieść jakość życia w mieście poprzez projekty ograniczone do niewielkiego terenu. Niemniej oba przykłady obrazują próbę przywrócenia miast, czy ich fragmentów, do stanu pełnej sprawności. W Polsce autorzy takich projektów mogą korzystać z bogatego doświadczenia miast amerykańskich czy zachodnioeuropejskich, lecz należy pamiętać, że działania tego typu w dużej mierze zależą od specyfiki regionu, dlatego zawsze konieczne jest wypracowanie chociaż w części indywidualnego modelu planowania opartego na polskich realiach ekonomicznych i ustrojowych (Lorens s. 10).

Źródła:

Åshild Lappegard Hauge, Eva Magnus, Karine Denizou, Cecilie Flyen Øyen (2012), „The Meaning of Rehabilitation of Multi- Storey Housing for the Residents”, w: „Housing, Theory and Society”, Vol. 29, No. 4, 358–381

Kownacka-Nowaczek K. (2010), dostęp: 13.12.14

Lorens P. „Wybrane zagadnienia rewitalizacji miast” (2009) red. Lorens P., Martyniuk Pęczek J., Gdańsk

Marhall R. (2001), „Remaking the image of the city” w. „Waterfronts in Post-industral Cities” red. Marshall R., Londyn

Mironowicz I., „Przekształcenia struktur miejskich - projekty i realizacja” w: „Wybrane zagadnienia rewitalizacji miast” (2009) red. Lorens P., Martyniuk Pęczek J., Gdańsk

Studium wykonalności dla projektu >rewitalizacja nowego portu w gdańsku<” (2009), Gmina Miasta Gdańska, Gdańsk
http://www.docs.gznk.pl/rewitalizacja/gdansk-nowy_port/SW_Nowy_Port.pdf

Wojsławska W. (2014), dostęp: 13.12.14


Aleksandra Terpiłowska

Wielka płyta = wielki problem

W latach 1960-1990 ubiegłego wieku, w technologiach wielkowymiarowych, wybudowano w Polsce przeszło 50% zasobów mieszkaniowych, których sytuacja prawno-własnościowa jest zróżnicowana. W jednym bloku mogą być mieszkania własnościowe z hipoteką, własnościowe bez hipoteki, lokatorskie lub komunalne. Przez to w Polsce burzenie budynków z prefabrykatów wielkowymiarowych nie wchodzi w rachubę. Nawet jakiekolwiek remonty, oraz modernizacje, muszą odbywać się za zgodą mieszkańców, szczególnie mających mieszkania własnościowe. Partycypacja w kosztach modernizacji też musi być poparta specjalnymi umowami. Po raz pierwszy w Warszawie w 1957 roku powstało osiedle mieszkaniowe w technologii wielkopłytowej. Teraz bloki z gotowych prefabrykatów stoją w każdym polskim mieście. Rocznie budowano 250 tys. mieszkań z wielkiej płyty, niewydolnej gospodarce brakowało materiałów i fachowców.

W wyniszczonej Europie po zakończonej II wojnie światowej nastąpił kryzys w mieszkalnictwie, ponieważ zostało zniszczonych wiele budynków mieszkalnych. Najlepszym rozwiązaniem tego problemu była budowa mieszkań z gotowych prefabrykatów, co umożliwiało szybkie i tanie budowanie wielkich osiedli mieszkaniowych. Z perspektywy czasu okazało się, że tego typu budownictwo to nie spełniło oczekiwań mieszkańców, inżynierów, architektów czy też urbanistów. W dzisiejszych czasach zadaje się pytanie „co zrobić z osiedlami wybudowanymi w technologii wielkopłytowej?”. Jedyną opcją jest modernizacja zasobów mieszkaniowych, ponieważ w Polsce wyburzenie osiedli z wielkiej płyty nie jest możliwe, gdyż liczba mieszkań budowanych w ciągu roku wynosi ok. 100 tys. Działania modernizacyjne powinny być prowadzone w trzech obszarach, od przekształceń urbanistyczno-architektonicznych dotyczących całych osiedli, poprzez przekształcenia w mniejszych obszarach, które można określić przestrzeniami sąsiedzkimi, do przekształceń indywidualnych obejmujących zmiany funkcjonalno-przestrzenne mieszkań.
Budując takie osiedla chodziło o to, by wyprodukować gotowe części i złożyć je na placu budowy, lecz taka metoda budowania posiada newralgiczne, słabe punkty tych konstrukcji. Są nimi węzły i złącza - stalowe elementy zespawane i łączone zaprawą. Inżynierowie nie zwracali szczególnej uwagi, na jakość budowanych mieszkań, skupiali się przede wszystkim, aby wybudować mieszkania w niskich kosztach. Bloki budowanie za pomocą prefabrykowanych elementów w czasach PRL-u były odpowiedzią w czasach komunistycznych na rosnące zapotrzebowania na nowe mieszkania. Takie osiedla były tanie w produkcji i szybkie w montażu i stały się bardzo popularne w tamtych czasach.

Społeczeństwu trudno jest mieszkać w zabudowie z wielkiej płyty, ponieważ mieszkania są ciasne, niskie, niefunkcjonalne, ściany pękają na łączeniach, słychać niemal każde słowo sąsiadów, oraz często instalacje elektryczne, gazowe czy kanalizacyjne wymagają niekończących się modernizacji. Bloki, które zostały wybudowane w technologii wielkopłytowej w systemie Wk-70 powinny przejść solidną modernizację na zewnątrz jak i w wewnątrz budynków. Moim zdaniem, aby poprawić standard osiedli z wielkiej płyty, budynki 5-cio kondygnacyjne powinny mieć zainstalowane wewnętrzne lub zewnętrzne windy, w zależności od układu segmentu budynków. Użytkowość budynków można poprawić instalując w parterze małe sklepiki, przychodnie lekarskie, świetlice itp. można również powiększyć mieszkania o dobudowane balkony, loggie lub elementy komunikacji poziomej, zmienić układ mieszkań poprzez wykorzystanie dobudowanych elementów oraz nadbudowanych dachów, np. wprowadzając mieszkania typu maissonnette, przebudowywać mieszkania poprzez ich powiększanie bądź zmniejszanie, w ramach obecnych obrysów, w celu dostosowania ich do zmieniających się potrzeb użytkowników, np. łączenie mieszkań w pionie i poziomie, dzięki czemu uzyskać można wyższy standard mieszkań, bądź też przeznaczyć mieszkania na parterze osobom niepełnosprawnym lub starszym.

Każdy zadaje sobie pytanie, ile wytrzymają bloki z wielkiej płyty – eksperci twierdzą, że powinny wytrzymać nawet 150 lat. A więc czas pokaże co przyniesie przyszłość. Współcześnie buduje się szybciej oraz nowocześniej, a na mieszkania nie trzeba już czekać latami, lecz ceny sprawiły, że dla wielu użytkowników wielkiej płyty nie ma żadnej alternatywy.

Literatura:
[1.] Biliński Tadeusz: Systemowe ujęcie programu rewitalizacji obszaru miejskiego. w: Renowacja budynków i modernizacja obszarów zabudowanych tom II, redakcja naukowa Tadeusz Biliński, Oficyna Wydawnicza Uniwersytetu Zielonogórskiego 2006.
[2.] Biliński Tadeusz: Terminologia w działalności inwestycyjno-budowlanej. IPB, Warszawa 2007.
[3.] Dzierżewicz Zbigniew, Starosolski Włodzimierz: Systemy budownictwa wielkopłytowego w Polsce w latach 1970-1985. Przegląd rozwiązań materiałowych, technologicznych i konstrukcyjnych. Oficyna a Wolters Kluwer business, Warszawa 2010.
[4.] Gronostajska B., Zespoły mieszkaniowe z wielkiej płyty w XXI wieku - problemy i perspektywy, Oficyna Wydawnicza Politechniki Białostockiej, Architecturae et Artibus, tom. 2, Białystok 2010
 [5.] Ostańska Anna: Podstawy metodologii tworzenia programów rewitalizacji dużych osiedli mieszkaniowych wzniesionych w technologii uprzemysłowionej na przykładzie osiedla im St. Moniuszki w Lublinie. Wydawnoctwa Uczelniane, Lublin 2009.
[6.] Skalski Krzysztof: Rewitalizacja starych dzielnic miejskich. Instytut Gospodarki Przestrzennej i Komunalnej Oddział w Krakowie, Kraków 2000.
[7.] Taczanowska Teresa, Ostańska Anna: Dokładność realizacji a potrzeba modernizacji budynków wielkopłytowych. Dom wydawniczy Medium, Warszawa 2012.
[8.] Tertelis Maciej: Zarządzanie finansami wspólnoty mieszkaniowej. Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2001.


Chciałabym przedstawić swoją propozycję modernizacji budynku mieszkalnego w technologii wielkopłytowej w systemie Wk-70 zlokalizowanego w Chełmie na osiedlu Słonecznym, budynek przy ul. Szymanowskiego 11.


Grzegorz Lewkowicz

Osiedla grodzone (gated communities)

   Osiedle grodzone (gated communities) lub inaczej osiedle zamknięte to typ osadnictwa miejskiego, wydzielony w przestrzeni miasta, który jest ogrodzony płotem lub murem, chroniony stale lub czasowo przez odpowiednie firmy. Dodatkowo charakteryzuje się nowoczesną architekturą, atrakcyjnym położeniem na mapie miasta oraz wysokim standardem. Mieszkania w tego typu obiektach bardzo często wybierane są przez osoby majętne, o wysokim statusie społecznym, które szukają bezpiecznego miejsca do życia.

   W USA pierwsze osiedla grodzone pojawiły się w latach dwudziestych XX wieku jako prywatne ulice, wydzielone w osiedlu, zamknięte bramą lub szlabanem, mające zapewniać bezpieczeństwo mieszkańcom. W naszym kraju pojawiły się one na początku lat 90. XX wieku i na stałe wpisały się w krajobraz polskich miast. Szczególnie widoczne są w Warszawie, w której znajduję się ponad 200 takich obiektów. Jest to duża liczba porównując z miastami europy zachodniej lub miastami skandynawskimi, gdzie tego typu osiedla nie są aż tak popularne.

  Istnieje kilka rodzajów typologii zjawiska osiedli grodzonych, które różnią się pod względem przyjętych kryteriów. Jednym z nich jest zaproponowany przez E.J. Blakely i M.S. Snyder podział pod względem genealogicznym. W tym podziale wyróżniono trzy typy osiedli zamkniętych: lifestyle communieties (wspólnoty stylu życia), prestige communities (wspólnoty prestiżu) oraz security communities (wspólnoty bezpieczeństwa). Inny podział zaproponował Georg Glasze. Wziął on pod uwagę cechy fizyczne oraz cechy architektoniczne osiedli grodzonych i wyróżnił: zamknięte apartamentowce oraz zamknięte wielobudynkowe zespoły mieszkalne, które podzielił jeszcze na trzy typy: zespoły oddzielnie stojących domów jednorodzinnych, zespoły domów szeregowych i zespoły wielopiętrowych budynków mieszkalnych. Ostatni podział został opracowany na podstawie kryterium stopnia odgrodzenia osiedli typu gated communities od przestrzeni publicznej. W tym przypadku wyróżniono następujące typy osiedli: najmniej odgrodzone od otoczenie (ogrodzone płotem, posiadające bramę, o dostępie kontrolowanym przez mieszkańców),  osiedla posiadające ogrodzenie, bramę oraz dodatkowo dozorcę lub patrole ochrony oraz osiedla najbardziej odizolowane posiadające ogrodzenie, barierki, bramy zewnętrzne i wewnętrzne, pasy zieleni na zewnątrz ogrodzenia i segmentację pionową a także całodobowy nadzór ochrony. Badania przeprowadzone na warszawskich i osiedlach grodzonych oparte na typologii Georga Glauszego pokazują, że zamknięte apartamentowce najczęściej lokalizowane są w centralnych, najgęściej zaludnionych częściach miasta, gdzie bardzo trudno o nowe powierzchnie pod inwestycje. Z kolei wielobudynkowe zespoły mieszkaniowe powstają głównie na obrzeżach miast.

   Osoby zamieszkujące osiedla typu gated communities często określane są mianem snobów, zamkniętych na obcych ludzi, natomiast same osiedla określone są mianem enklaw luksusu. W takim wypadku osiedla otwarte uznawane są za gorsze, a ludzie je zamieszkujący jako ci zajmujący niższe miejsce w hierarchii społecznej. Takie porównania są niezdrowe i mogą sprzyjać powstawaniu konfliktów, szczególnie w miejscach gdzie dwa typy osiedli sąsiadują ze sobą (takim przykładem może być warszawska Saska Kępa). Jednak jak wynika z badań przeprowadzonych w Warszawie, większość jej mieszkańców akceptuje taką formę osadnictwa miejskiego i nie jest jej przeciwna.

   Podsumowując, osiedla grodzone lub inaczej zamknięte są zjawiskiem interesującym, często naukowców z różnych dziedzin oraz tematem bardzo często podejmowanym przez dziennikarzy. Jest to specyficzny rodzaj osadnictwa miejskiego, trudny do jednoznacznego zdefiniowania, stworzony głównie ze względów bezpieczeństwa, jednak w dzisiejszych czasach może on również podkreślać status społeczny. Jest to niewątpliwie zjawisko bardzo powszechne, szczególnie w dużych miastach, mogące rodzić różnego rodzaju konflikty społeczne, zazwyczaj jednak powszechnie akceptowane.

Bibliografia:

1. Agnieszka Wołk - „W cieniu osiedla zamkniętego. Osiedle otwarte i postawy jego mieszkańców wobec nowego typu osadnictwa miejskiego” w: Uniwersyteckie Czasopismo Socjologiczne nr 7, 2012.  UKSW
2. Paulina Tobiasz-Lis – „Osiedla grodzone w Łodzi. Przyczyny u konsekwencje zjawiska” w: http://www.sse.geo.uni.lodz.pl/uploads/space10/tobiasz.pdf
3. Renata Jaroszewska-Brudnicka – „Osiedle zamknięte – nowe zjawisko w przestrzeni mieszkaniowej Torunia” w: https://suw.biblos.pk.edu.pl/resources/i1/i9/i8/r198/JaroszewskaBrudnickaR_OsiedleZamkniete.pdf

Historia i problemy blokowisk



 Olga Kowalczyk

Historia i problemy blokowisk

Pierwsze wizje budynków wielorodzinnych w formie bloków powstały na początku XX wieku, kiedy wraz z postępującym rozwojem techniki tworzył się Modernizm. Jego koncepcje zakładały całkowity przewrót w architekturze i odejście od wszelkich wówczas znanych stylów. Nowe budowle miały być w pierwszej kolejności funkcjonalne, charakteryzować się prostą formą (przez użycie geometrycznych kształtów i surowych materiałów takich jak beton i stal) oraz miały być pozbawione jakichkolwiek elementów dekoracyjnych. Jeden z ojców modernizmu, francuski architekt Le Corbusier stworzył wizję jednostki mieszkaniowej będącej samodzielnym budynkiem o funkcji mieszkalnej z uwzględnieniem wszelkich potrzeb mieszkańców. W jego wizji ogromne bloki zaopatrzone były w pasaże handlowe i punkty usługowe, na dachach miały znajdować się ogrody, baseny, place zabaw i inne miejsca rozrywki, natomiast przestrzeń wokół budynku miała być rozległym terenem zielonym. W praktyce jednak przy tworzeniu osiedli ograniczano się jedynie do realizacji funkcji mieszkalnych w jak największej ilości, a tworzenia udogodnień zaniechano ze względu na koszty i brak czasu. Zalety prostego budownictwa wielorodzinnego ujawniły się wraz z szybkim rozwojem miast gdy istniała potrzeba dużej ilości mieszkań, a problem ten łatwo rozwiązywała budowa osiedli z wielkiej płyty. Z czasem mieszkanie w tego typu jednostkach ujawniało swoje wady, którymi były nie tylko względy techniczne budynków, ale przede wszystkim aspekty społeczne.

Ułomności wielkich osiedli ukazuje biografia „My, dzieci z dworca ZOO” narkomanki Christiane F., której historia upadku rozpoczyna się od momentu przeprowadzki ze wsi do wielkiego osiedla w Berlinie Zachodnim w latach 70 XX wieku. Przedstawia kulisy życia dziecka wyrwanego ze spokojnego wiejskiego życia do realiów nieprzyjaznego wielkomiejskiego blokowiska. Codzienne spotkania ze zdemoralizowanymi rówieśnikami, wszechobecna patologia i brak zajęć prowadzą do stopniowego zepsucia dziewczynki, która dostosowuje się do panującego tam stylu życia i zasad. Źródłem problemu w wielkich osiedlach mieszkaniowych było założenie za podstawowy cel umieszczenia w nich jak największej liczby ludzi bez uwzględnienia ich potrzeb poza posiadaniem mieszkania. Najbardziej poszkodowane stały się dzieci i młodzież, których potrzeba zabawy została zmarginalizowana co doprowadziło do wytworzenia się nowych, negatywnych form spędzania czasu. Zbyt mała ilość przestrzeni bez odpowiedniego zagospodarowania i wszechobecne zakazy nie pozwalały młodym mieszkańcom na aktywne spędzanie wolnego czasu, nie było też możliwości odseparowania się od osiedla. Bardzo duża liczba ludzi na niewielkim ternie wymusiła powstanie hierarchizacji społecznej, która w nie zamożnym i nie wykształconym społeczeństwie stawia na szczycie osoby silne i budzące strach wśród pozostałych, terroryzujące przemocą. Aby radzić sobie w tych warunkach należało dostosować się do „liderów” za czym szedł rozwój odizolowanych grup, drobnej przestępczości oraz narkomanii i innych patologii społecznych.

W Polsce idea wielkich osiedli mieszkaniowych przyjęła się szybko i była podstawową budownictwa mieszkalnego od lat 50. do lat 90 XX wieku. Po II wojnie na skutek zniszczeń, intensywnego rozwoju miast i masowego napływu ludności wiejskiej istniał ogromny deficyt mieszkań. Podobnie jak w Niemczech, wielkie zespoły mieszkaniowe lokowano na obrzeżach miast, powstawały bez dobrego planu zagospodarowania i w bardzo szybkim tempie, co negatywnie wpływało na ich jakość. Osiedla na klika, a nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi planowane były na stosunkowo niewielkich obszarach, przez co również w Polsce nie udało się uniknąć problemów społecznych na ich terenie. Początkowe postrzeganie blokowisk jako przejawu nowoczesności szybko straciło na aktualności, stopniowo wychodziły wszelkie niedoróbki i niedogodności, a życie w nich okazało się nieprzyjazne i nieprzystosowane do potrzeb człowieka. Zbyt duża ilość obcych sobie ludzi na niewielkim terenie osiedla i w jeszcze mniejszych powierzchniach bloków powodowała konflikty społeczne. Odizolowane od miasta osiedla nie były odpowiednio zaplanowane w tereny zielone, usługowe, miejsca aktywnego wypoczynku i rozrywki, gdzie można było by spędzać czas poza pracą. Mieszkańców dotykała monotonia co najbardziej uderzało w młodych ludzi, którzy nie mieli zbyt wielu możliwości spędzania wolnego czasu. Jako jeden z głównych problemów socjalnych polskich blokowisk wymienia się powstanie subkultury blokersów. Termin ten określa młodzież chuliganiącą, zaniedbującą szkołę, stosującą używki. Blokersi spędzają większość dnia na ławkach pod blokami nie widząc dla siebie perspektyw lepszego życia, jednak z czasem większość z nich z tego „wyrasta” i dostosowuje się do normalnego życia, część z nich natomiast popada w co raz głębsze problemy. Zjawisko to mimo, że negatywne, nigdy miało takiej skali jak w przypadku problemów berlińskich osiedli opisanych w biografii Christiane F.

Wielka płyta nie jest już stosowana w nowym budownictwie mieszkaniowym, jednak jest główną formą zamieszkania w środkowo-wschodnich krajach Europy. Według szacunków mieszka w nich aż 12 milionów Polaków. Większość bloków mieszkalnych od kilkunastu lat zostaje poddana modernizacjom, głównie w zakresie ocieplenia, bezpieczeństwa i zmianom infrastruktury wokół budynków. Bloki zyskują także pstrokate kolory tynków co często kłóci się zarówno z założeniami modernizmu i jak i dzisiejszej estetyki. Problemy społeczne powodowane bezpośrednio życiem w blokach zmniejszają swoją skalę, głównie przez zmianę stylu życia młodzieży wynikającą z ogromnego postępu cywilizacyjnego i lepszej jakości życia w stosunku do lat ubiegłego wieku.
Wszelkie zmiany mimo, że istotne, zauważalne i pozytywne dla mieszkańców niewiele zmieniają w krajobrazie miasta. Inwestycje w modernizacje blokowisk powinna być dużo szerzej zakrojona i zaplanowana tak by z osiedli tych stworzyć atrakcyjne i funkcjonalne obszary z odpowiednio wyremontowanymi i unowocześnionymi blokami o harmonijnej estetyce tak by przenieść je w XXI wiek.


Lektura: Christiane F.: My, dzieci z dworca ZOO, 1987, przekład: R. Turczyn. fragment o       
               Gropiusstadt.

sobota, 13 grudnia 2014

Problem bezdomności w polskich miastach

Agata Sowa

Zjawisko bezdomności jest problemem ogólnoświatowym, istniejącym od zawsze, w szczególności w dużych miastach. Według Ustawy o pomocy społecznej, za osobę bezdomną uznaje się „osobę niezamieszkującą w lokalu mieszkalnym w rozumieniu przepisów o najmie lokali mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych i nigdzie niezameldowaną na pobyt stały w rozumieniu przepisów o ewidencji ludności i dowodach osobistych”. Według M. Porowskiego (1995) zaś, „bezdomność można określić jako względnie trwałą sytuację człowieka pozbawionego dachu nad głową i nie posiadającego własnego mieszkania”. Bezdomność określana jest jako przejaw marginalizacji społecznej, wynikający głównie z ubóstwa, niekorzystnej sytuacji politycznej i ekonomicznej, a także różnego rodzaju kataklizmów. Innymi czynnikami, pogłębiającymi ten problem jest stale zwiększająca się stopa bezrobocia, brak dostatecznej ilości mieszkań oraz wzrost cen mieszkań czynszowych, czy też zjawiska patologiczne, takie jak alkoholizm lub przestępczość. Problem bezdomności dotyczy ludzi pochodzących z różnych środowisk społecznych, dotykając szczególnie tych o najniższych dochodach, którzy doświadczyli niepowodzeń życiowych, czy rodzinnych dramatów. [Wilson I., Bezdomność jako kryterium ubóstwa, Warszawa 1988]
Z problemem bezdomności zmagają się dziś wszystkie kraje na świecie, bez względu na to, czy są państwami biednymi, czy bogatymi. Wielkość i zasięg przestrzenny tego zjawiska w polskich miastach, jest jednak bardzo trudny do określenia. Wynika to przede wszystkim z braku jednoznacznej definicji bezdomności, a także trudności w pozyskiwaniu dokładnych danych liczbowych. Na podstawie badań przeprowadzonych w roku 2002 ustalono, że w Polsce żyje około 60-70 tysięcy osób bez stałego miejsca zamieszkania, jednak ze względu na złożoność tego zjawiska, uzasadnione jest również określenie liczby bezdomnych na około 350 tysięcy - jeśli weźmiemy pod uwagę ludzi bezdomnych jedynie okresowo. [Olech Piotr, Charakterystyka sytuacji Polski w kontekście badania problematyki bezdomności, 2010] Szacuje się, że największy odsetek bezdomnych zanotowano w województwach: mazowieckim, dolnośląskim, zachodniopomorskim, śląskim i pomorskim. Najmniej bezdomnych przebywa zaś w województwie świętokrzyskim, podlaskim i opolskim. [http://prawo.rp.pl]
Zjawisko bezdomności ma charakter zurbanizowany i dotyczy głównie dużych aglomeracji miejskich. Osoby bezdomne migrują każdego roku do największych miast w Polsce, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Wynika to zapewne z faktu, iż jest to okres najbardziej uciążliwy, kiedy to organizm narażony jest na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych. Bezdomni migrując do większych jednostek osadniczych liczą na wsparcie i pomoc ze strony społeczeństwa, a także na znalezienie tymczasowego dachu nad głową, gwarantującego schronienie przed  wyziębieniem organizmu. Kolejnym powodem migracji bezdomnych do miast, jest fakt, iż istnieje tam dużo większa możliwość żebractwa. W metropolii znacznie łatwiej jest zarobić na przetrwanie, czy zdobyć alkohol. Błędne jest jednak pojmowanie bezdomnego jako człowieka, żyjącego jedynie z żebrania. Wśród tej społeczności są również osoby pracujące, ale mające tak znikome dochody, iż nie pozwalają im one na zapewnienie stałego miejsca zamieszkania dla siebie i rodziny. Bezdomny w dużym mieście jest także bardziej anonimowy, a na swojej drodze spotkać może ludzi, o podobnym przysposobieniu do życia.
System pomocy bezdomnym w polskich miastach wciąż nie funkcjonuje prawidłowo, przez co skala tego zjawiska stale się powiększa. Największym wsparciem dla osób zmagających się z bezdomnością, jest pomoc organizacji pozarządowych. W Polsce istnieje także sieć placówek, oferujących pomoc bezdomnym, jednak nie wszyscy wyrażają chęć korzystania z tego typu opieki. Placówkami takimi są między innymi: noclegownie, schroniska dla bezdomnych, domy dla samotnych matek, czy też hostele pomocy społecznej. Swoją pomoc oferują także placówki niestacjonarnej pomocy bezdomnym, takie jak: przychodnie lekarskie dla bezdomnych, jadłodajnie, punkty pomocy sanitarnej, a także łaźnie i punkty wydawania żywności i leków.
Zjawisko bezdomności w polskich miastach, jest obecnie problemem masowym. Zadaniem władz publicznych powinno być zatem podejmowanie wszelkich działań, zmierzających do ujednolicenia systemu pomocy społecznej. Niezbędna jest także interwencja wyspecjalizowanych instytucji, jak również całego społeczeństwa.

Bibliografia:
Porowski M., Bezdomność - obraz zjawiska i populacji ludzi bezdomnych, w: Pedagogika społeczna, Warszawa, 1995
Wilson I., Bezdomność jako kryterium ubóstwa, Warszawa 1988
Olech Piotr, Charakterystyka sytuacji Polski w kontekście badania problematyki bezdomności, 2010
Włodarczyk S, Zjawisko bezdomności w opinii podopiecznych schroniska św. Brata Alberta w Bielicach, 2010
http://prawo.rp.pl
http://wyborcza.pl
http://asiasi.wordpress.com
http://www.nik.gov.pl