niedziela, 8 czerwca 2014

PORÓWNANIE STRATEGII WALKI Z BEZDOMNOŚCIĄ KRAJÓW SKANDYNAWSKICH I POLSKI



Piotr Świstak
Karolina Zięba

PORÓWNANIE STRATEGII WALKI Z BEZDOMNOŚCIĄ KRAJÓW SKANDYNAWSKICH I POLSKI

Problem bezdomności jest zjawiskiem, które dotyka również najlepiej rozwinięte kraje, z których każdy podejmuje rozliczne działania mające na celu zwalczanie i zapobieganie poszerzania się skali tego zjawiska. Bezdomność z powodu swojej złożoności, na którą składają się aspekty zarówno materialne, społeczne i psychologiczne jest bardzo trudna do opanowania.  W obliczu tego zjawiska kraje opracowują różnorakie strategie mające na celu umożliwienie wyjścia z bezdomności osobom nią dotkniętym. Komponowane są one według wytycznych skupiających się na prewencji, interwencji, integracji przeprowadzanych działań oraz pozyskiwaniu wystarczającego finansowania programów.
            Omawiane kraje skandynawskie (Norwegia, Szwecja, Dania) cechuje wysoki poziom życia, bardzo niskie wskaźniki ubóstwa oraz duży nacisk na równość społeczną. Mimo to, w żadnym z tych krajów nie ma zagwarantowanego w konstytucji prawa do mieszkania. Niejasne są również sformułowania dotyczące zobowiązań odpowiednich organów do pomocy w procesie wyjścia z bezdomności. Wszystkie tego rodzaju gwarancje pojawiają się w ustawach dotyczących pomocy społecznej. Sektor mieszkaniowy w tych krajach kształtowany jest przez rynek, niewielki jest udział pomocy publicznej, co ma duży wpływ na zróżnicowanie w opracowanych tam strategiach mających na celu pomoc w wychodzeniu z bezdomności. Pod względem liczebności bezdomnych to najwięcej, zarówno w wartościach bezwzględnych jak i w przeliczeniu na 1000 mieszkańców, jest ich w Szwecji (od 1.2-2 na 1000 mieszkańców), mniej w Norwegii (1.2) oraz Danii (1.0). W porównaniu do tych krajów w wartościach względnych podobnie prezentuje się Polska (ok. 1.1), natomiast tutaj mamy oczywiście do czynienia z największą wartością bezwzględną sięgającą nawet 43 tysięcy osób w skali kraju, zgodnie z szacunkami Ministerstwa Pracy. Podkreślić należy jednak, że wyższa względna liczba osób bezdomnych w Szwecji może być związana z przyjętym tam „modelem schodkowym” zastosowanym do zwalczania omawianego zjawiska.
            Charakterystyczną rzeczą cechującą strategie krajów skandynawskich jest fakt, że o ile ogólne wytyczne strategii dotyczących wychodzenia z bezdomności opracowywane są na poziomie centralnym, to realizowane są one przez samorządy, które mają stosunkowo dużą dowolność w kwestii działań mających na celu wypełnianie wyznaczonych wyżej zamierzeń, w związku z czym pełnią one kluczową rolę w efektywności walki z omawianym zjawiskiem. Na poziomie rządowym określane są ogólne cele oraz finansowanie, podczas gdy działania i efekty mają być przeprowadzane przez samorządy. Co więcej, istotne jest to, że rząd nie tylko może wpływać na podejmowane czynności w bardzo wąskim zakresie, ze względu na brak środków prawnych, lecz również nie dysponuje żadnymi sankcjami w stosunku do jednostek, które nie wypełniają powierzonych zadań, finansowanych przecież z góry. Pozwala to jednak na dopasowanie działań do lokalnej charakterystyki problemu.
            Najważniejszymi celami postawionymi w zakresie walki z bezdomnością jest zlikwidowanie zjawiska nocowania na ulicy (Dania, Szwecja) oraz zredukowanie czasu spędzanego w tymczasowym zakwaterowaniu do maksymalnie 3-4 miesięcy (Dania, Norwegia). Dużą wagę przywiązuje się również do problemu eksmisji w strategiach szwedzkiej oraz norweskiej (wskazanie pożądanego progu spadku liczby eksmisji jako 30%). Wszystkie trzy kraje dostrzegają, że ważnym czynnikiem wpływających na liczbę bezdomnych jest zagadnienie poszukiwania zakwaterowania przez osoby wychodzące z zakładów karnych oraz szpitali.
             Zasadniczą różnicą pomiędzy Szwecją, a Danią i Norwegią jest to, że w tym pierwszym kraju wychodzenie z bezdomności ma się odbywać przy pomocy tzw. „modelu schodkowego”, w pozostałych natomiast działania zbliżają się bardziej do modelu „housing first”. Różnica między tymi programami polega na tym, że w przypadku pierwszego odzyskiwanie dachu nad głową powinno rozpoczynać się od zwalczenia problemów takich jak uzależnienia, natomiast w przypadku drugim priorytetem jest mieszkanie, które to dopiero ma umożliwić walkę z pozostałymi problemami istniejącymi wokół bezdomności. Ewaluacje strategii obranych przez Szwecję oraz Norwegię wykazały, że podejmowane środki były w znacznej mierze nieskuteczne. W pierwszym przypadku bardzo niewielka liczba bezdomnych osiągała najwyższy szczebel w „modelu schodkowym”, w drugim natomiast regularnie wzrastała liczba eksmisji, a jako główną przyczynę nieskuteczności podjętych poczynań wskazano niewystarczającą ilość mieszkań przeznaczonych do dyspozycji samorządów.
Polska idąc za przykładem wysoko rozwiniętych krajów europejskich przedsięwzięła w ostatnich latach wiele działań mających na celu zredukowanie oraz zapobieganie bezdomności. Mimo podjętych prób, kraj na chwilę obecną nie posiada zintegrowanej strategii, która mogła by rozwiązać kwestię bezdomności, podczas gdy wszelkie istniejące działania oraz inicjatywy dotykające tego problemu nie do końca radzą sobie z jego rozwiązaniem. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak skonsolidowania istniejących regulacji oraz programów w jedną strategię. Dotychczasowymi inicjatywami rządowymi stworzonymi z myślą o pomocy osobą dotkniętym bezdomnością były: Program Wspierający Powrót Osób Bezdomnych do Społeczności oraz "Rządowy program wsparcia finansowego z Funduszu Dopłat tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych", wart wspomnienia jest również projekt  Krajowego Programu Wychodzenia z Bezdomności i Rozwoju Budownictwa Socjalnego 2009- 2015, który ostatecznie nie wszedł w życie. Pierwszy wymienionych programów jest kluczowym instrumentem w polskiej polityki społecznej wobec bezdomności. Realizowany on jest od roku 2000 przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Głównym celem tej inicjatywy jest wzmocnienie oraz wspieranie ponadregionalnych organizacji w zapewnieniu pomocy zarówno doraźnej jaki i interwencyjnej osobom bezdomnym.  Instytucje te są istotnym elementem w systemie walki ze zjawiskiem bezdomności, bowiem realizują one ponad 80% usług w tym zakresie. Mimo istotnego wpływu na walkę z tym negatywnym zjawiskiem na terenie Polski, Program Wspierający Powrót Osób Bezdomnych do Społeczności posiada liczne wady. Zasadniczym defektem tej inicjatywy jest jej rozmieszczenie w czasie. Według wytycznych program uruchamiany jest każdorazowo w drugiej połowie danego roku, a projekty realizowane w jego zakresie trwają od jednego do trzech miesięcy. Taki stan rzeczy uniemożliwia skuteczne wdrażanie długofalowych założeń projektu, którymi są pomoc w wychodzeniu z bezdomności oraz integrację zawodową i społeczną osób bezdomnych. Kolejną inicjatywą jest "Rządowy program wsparcia finansowego z Funduszu Dopłat tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni oraz domów dla bezdomnych". Jest to jedyny w Polsce program z sektora polityki mieszkaniowej, który odnosi się do zjawiska bezdomności. Zgodnie z tytułem projektu jego celem jest finansowanie tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni oraz domów dla bezdomnych na każdym szczeblu podziału administracyjnego kraju. Fundusze na realizacje tej inicjatywy pochodzą z Banku Gospodarstwa Krajowego. Mimo, dużych nakładów finansowych program nie przyniósł zakładanych efektów, liczba powstałych lokali oraz miejsc noclegowych była znacznie niższa od prognozowanej. Poza niską efektywnością, innymi wadami tego projektu są zawiłe procedury składania wniosków, niewielki udział sektora pozarządowego oraz brak sprawozdań ilościowo - jakościowych na temat jego realizacji. Ostatnią godną wspomnienia inicjatywą wpisującą się w polską politykę społeczną w zakresie bezdomności jest Krajowy Program Wychodzenia z Bezdomności i Rozwoju Budownictwa Socjalnego 2009- 2015. Jest to dokument porządkujący istniejące składniki systemu pomocy bezdomnym. Program złożony jest z sześciu priorytetów zatytułowanych kolejno: "Rzeczywista statystyka osób bezdomnych", "Standaryzacja usług pomocy społecznej wobec osób bezdomnych", "Standard pracy wobec osób bezdomnych", "Edukacja oraz zatrudnienie socjalne osób bezdomnych", "Programy aktywizacji zawodowo- społecznej w obiektach budownictwa socjalnego oraz pracy socjalnej z osobami bezdomnymi" oraz "Modyfikacja rozwiązań prawno - ekonomicznych systemu wsparcia finansowego budownictwa socjalnego". Krajowy Program Wychodzenia z Bezdomności i Rozwoju Budownictwa Socjalnego 2009- 2015 idąc za przykładem skandynawskich praktyk podejmuje próbę połączenia różnych inicjatyw oraz polityk (tj. społecznej, mieszkaniowej, zdrowotnej) tworząc przy tym jeden kierunek, dzięki któremu zjawisko bezdomności może zostać zredukowane. Wadami tego programu jest brak diagnozy oraz skali problemu bezdomności w Polsce, deficyt priorytetów dzięki którym możliwe by było synchronizowanie współpracy międzysektorowej.
Analiza istniejących inicjatyw rządowych, które nakierunkowane są na walkę z bezdomnością pozwoliła zauważyć, iż polityka stosowana w tym zakresie przez państwo Polskie jest niespójna i nieefektywna, natomiast powstające programy są ze sobą nieskonsolidowane. Taki stan rzeczy nie pozwala na zredukowanie i zapobieganie zjawiska bezdomności. Polsce mimo znaczących postępów w zakresie walki z tym negatywnym zjawiskiem, nie udało się stworzyć zintegrowanej strategii walki z bezdomnością. Jednak na podstawie istniejących inicjatyw można już zaobserwować, iż kraj ten skłania swoje działania  ku modelowi "housing first", który ma na celu zapewnienie mieszkania osobą dotkniętym bezdomnością zanim zostaną oni poddani procesowi zwalczania uzależnień czy też innych patologii. Można przypuszczać, iż ma to związek z wcześniej wspomnianą niespójnością polityk społecznych i mieszkaniowych, bowiem zastosowanie modelu "schodkowego" wymagałoby większego zaangażowania opieki społecznej w realizację tego modelu. Jednakowoż jak pokazały doświadczenia skandynawskie, skoordynowana strategia oraz oparcie jej o wyżej opisane modele wychodzenia z bezdomności, nie gwarantuje sukcesu w procesie redukcji i zapobiegania rozszerzania się zjawiska bezdomności.
Pomimo tego, że omawiane kraje skandynawskie nie zdołały osiągnąć satysfakcjonujących rezultatów z zakresie walki z bezdomnością, to Polska wciąż odstaje od nich pod względem integracji oraz implementacji różnych działań. Poprzez to, że przeprowadzone kroki w przytoczonych krajach przyniosły niewielkie skutki, zauważyć można jak bardzo złożonym problemem jest zjawisko bezdomności oraz jak wysokich środków finansowych wymaga walka z nim.

Na podstawie:
·        - Benjaminsen L., Dyb E., The Effectiveness of Homeless Policies – Variations among the Scandinavian Countries, w: European Journal of Homelessness, vol. 2, 2008.
·        - Olech P., Polityka społeczna w Polsce a perspektywa ustanowienia krajowej zintegrowanej strategii wobec problemu bezdomności – analiza istniejących planów i programów, w: Problem bezdomności w Polsce – wybrane aspekty, red. M. Dębski, 2010.
                                                                                       

Mieszkalnictwo okresu PRL. Czy dziś jest lepiej?

Aleksandra Wawreniuk
Mieszkalnictwo okresu PRL. Czy dziś jest lepiej?

W oparciu o: Basista, A., Betonowe dziedzictwo. Architektura w Polsce czasów komunizmu, Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa 2001; Rozdział 7 Wykonawcy, ss. 79-89.

W czasach PRL mieszkania były dobrem deficytowym. Popyt na mieszkania dominował nad ich podażą. W związku z tym stanem rzeczy masowo powstawały osiedla mieszkaniowe zamawiane przez państwo (z racji panującego w tym okresie systemu). Sytuacja mieszkaniowa ludzi pogarszała się z roku na rok, pomimo realizowanych inwestycji.
Opisując sytuację przebiegu realizacji inwestycji budowlanych w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej A. Basista w swojej książce wskazuje na całkowite podporządkowanie architektów wykonawstwu. W administracyjnym podporządkowaniu biur projektowych zjednoczeniom budowlanym upatruje się również pogorszenia się pozycji architektury. Przemysł budowlany został usytuowany na uprzywilejowanej pozycji a przejawiało się to w tym, że plany projektowanych budynków musiały być uzgadniane z firmami budowlanymi, aby te ostatnie mogły porównać projekty ze swoimi zdolnościami produkcyjnymi. Przedsiębiorstwa wykonawstwa budowlanego nie nadążały z realizacją zleconych inwestycji a za główną przyczynę tego problemu wskazano zaburzenie równowagi pomiędzy zleceniami, których się podejmowano z powodów potrzeb społecznych a realnymi zdolnościami potrzebnymi do ich realizacji.
Sytuacja przemysłu budowlanego przekładała się również na niską jakość prac budowlanych. Słaba jakość powiązana była między innymi z trudnościami związanymi z siła roboczą. Odgórnie narzucone ilości (normy) do spełnienia również negatywnie wpływały na poziom realizowanych inwestycji. Sytuacja sektora przemysłu materiałów budowlanych wyglądała źle. Tuż po wojnie dało się odczuć wyraźnie deficyt materiałów budowlanych.
Przyszły czasy również na prefabrykaty a za nimi na budownictwo z wielkiej płyty które stało się popularne w latach 70. Miało ono zaspokoić panujący głód mieszkaniowy oraz polepszyć dotychczasową niską jakość budownictwa. Niestety wielka płyta nie tylko zawiodła, ale także jeszcze bardziej pogorszyła jakość
Pomimo wielkich inwestycji w tych czasach w budownictwo mieszkaniowe, własnych M nadal był za mało. Na mieszkanie czekało się latami…
Patrząc dziś na spuściznę budownictwa mieszkaniowego jakie zostawił nam okres PRL widzimy szare  blokowiska, których wygląd zewnętrzny próbuje się polepszyć dodając trochę koloru elewacjom oraz uatrakcyjnić obszary otaczające te wielokondygnacyjne „pudła” mieszkaniowe dodając zieleni wokół. Niestety wiele z nich wymaga remontów o wielkich nakładach finansowych. Inwestycje realizowane obecnie są pozytywną zmianą w porównaniu do sytuacji mieszkaniowej okresu PRL. Można zauważyć to obserwując jakości oddawanych do użytku nowych lokali mieszkaniowych.
Pomimo zmiany systemu, lepszej sytuacji gospodarczej sytuacja dostępu do mieszkań nie uległa zmianie. Obecnie w Polsce nadal mieszkania pozostają dobrem deficytowym, na które nie stać obywateli zarabiających średnią pensję krajową. W Polsce ponad 47% osób mieszka w przeludnionych mieszkaniach. Niezależnie od wysokiego poziomu niedoboru mieszkań, w Polsce występuje dodatkowo zjawisko  drastycznej dekapitalizacji istniejących zasobów mieszkaniowych. Szacuje się, że ok. 1 mln. mieszkań należy wyburzyć ze względu na ich zły stan techniczny.

Bibliografia:
Basista A., Betonowe dziedzictwo. Architektura w Polsce czasów komunizmu, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2001
Raport Sytuacja Mieszkaniowa w Polsce 2012, [online], [06.06.2014], http://www.pzfd.pl/aktualnosci,raport_sytuacja_mieszkaniowa_w_polsce,13.html

Klaudia Zyskowska

Na podstawie: Raport o stanie miasta. Realizacja „Strategii Zintegrowanego Rozwoju Łodzi 2020+”. Urząd Miasta Łodzi, Łódź 2013

Obecne trendy demograficzne nie są dla Łodzi korzystne. Z roku na rok z miasta ubywa mieszkańców, w ostatnich latach meldowało się tu o około 1,5 tys. osób mniej niż wymeldowywało. W najtrudniejsze sytuacji znajduje się śródmieście – dotychczas jedna z najbardziej zaniedbanych części metropolii zniechęcała zarówno inwestorów jak i potencjalnych mieszkańców. Z kolei własne mieszkanie, poza łatwością w odnalezieniu zatrudnienia, jest tym co przyciąga młodych ludzi. Dlatego też władze Łodzi zdecydowały się aby część lokali spośród tych objętych inicjatywą Mia100 kamienic została przekazana najzdolniejszym łódzkim studentom.
 Program adresowany jest nie tylko do absolwentów, lecz także i do osób wciąż się kształcących. Nie sprecyzowano jakie konkretne wymagania należy spełniać aby móc w ogóle wziąć udział w projekcie. Wiadomo jednak, że aby otrzymać własne mieszkanie niezbędne jest pomyślne przejście przez ustalone wcześniej procedury. Konieczne jest więc posiadanie zaświadczenia o miejscu pracy, a także uzyskanie rekomendacji od rektora macierzystej uczelni. Następnie skompletowany wniosek wraz z załącznikami powinien zostać złożony w wydziale budynków i lokali Urzędu Miasta Łodzi. Po upływie określonego terminu specjalnie powołana komisja mieszkaniowa rozpatruje wszystkie napłynięte wnioski. Od drugiej edycji w posiedzeniach rady udział biorą udział także przedstawiciele uczelni.  Klucze do mieszkania zostaną przekazane tym osobom, których podania komisja zaopiniuje pozytywnie. Po upływie pięciu lat, na okres których zostanie podpisana umowa najmu, możliwe będzie wykupienie użytkowanego dotąd mieszkania.
W pierwszej edycji programu urząd miasta przydzielił zdolnym studentom dziesięć mieszkań. W kolejnej – zakończonej wraz z końcem 2013 roku – oferta rozszerzyła się o trzydzieści. Władze miasta przewidują, że w następnych latach w każdej z organizowanych edycji zostanie zaoferowanych około pięćdziesięciu lokali. Zainteresowanie jest ogromne. Młodzi  ludzie korzystają z akcji, gdyż jak dotąd niskie dochody dyskwalifikowały ich w ubieganiu się o przyznanie lokum. Niesprzyjające było posiadanie praw do dziedziczenia mieszkań po rodzicach bądź dziadkach.
Natomiast sam program Mia100 kamienic zakłada remont około stu kamienic w centralnej części Łodzi, co spowoduje przywrócenie życia obumierającemu śródmieściu, dostarczy nowych zasobów mieszkaniowych oraz podniesie standard życia. Przedsięwzięcie ma oczywiście podstawy prawne chroniące lokatorów zamieszkujących kamienice objęte projektem. Wybór każdego budynku poddanego projektowi Mia100 kamienic jest przemyślany i umotywowany dobrem ogółu mieszkańców, co za tym idzie dzięki współpracy z mieszkańcami danej kamienicy. Wyjątkowo dużą skalę przedsięwzięcia udowadniają dane liczbowe przedstawiające dotychczasowe sukcesy. Do końca roku 2012 zainwestowano w projekt około 50 mln złotych, a przeciętny koszt remontu jednej kamienicy według danych Urzędu Miasta Łodzi wynosi 1 798 250zł. Dzięki tym danym można wyliczyć, że orientacyjny budżet całego projektu sięgnie około 180 mln złotych.
Wydaje się więc, że inicjatywa będzie szczególnie korzystna biorąc pod uwagę ulokowanie lepiej wykształconej ludności w zdegradowanej dzielnicy. Ta część miasta dzięki odpowiednim zabiegom rewitalizacyjnym oraz inicjatywie Mia100 kamienic powoli odzyskuje swój dawny blask. Poza tym należy podkreślić, iż  prawidłowo przeprowadzony proces rewitalizacji nie odnosi się jedynie do zmian materialnych, ale porusza również zaistniałe w przestrzeni miasta problemy społeczne. Podnosząc jakość życia zubożałych i zdegradowanych, a nawet patologicznych obszarów rewitalizacja umożliwia nowe szanse rozwoju społeczeństwa. Rewitalizacja ma charakter wielopłaszczyznowy, ponieważ prócz zmian urbanistyczno- architektonicznych oraz funkcjonalnych, podnosi jakość życia mieszkańców zapewniając im zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych, usługowych i kulturalnych. W związku z powyższym możemy uznać, że rewitalizacja ma charakter przestrzenny, gospodarczy, społeczny, a także i kulturowy. Jest zatem procesem długofalowym mogącym długotrwale wpływać i zmieniać społeczeństwo. Kolejnym elementem metamorfozy rewitalizacji jest aspekt społeczny. Kryzys wynikający ze zlikwidowania ogromnej ilości miejsc pracy, niskie kalifikacje, a także mała elastyczność na zmianę zawodu byłych pracowników doprowadziła do gwałtownego  spadku jakości życia oraz szerzenia się biedy rodzącej liczne patologie. Skutkiem narastających problemów był spadek poczucia bezpieczeństwa mieszkańców łódzkiego śródmieścia. Część osób o wyższym statusie społecznym postanowiła opuścić te obszary w poszukiwaniu lepszej jakości życia, jednak większa cześć została pozbawiona jakichkolwiek perspektyw na lepszą przyszłość. Dostrzegalne jest tu zjawisko polaryzacji społeczeństwa, czyli procesu rozwarstwiania się społeczeństwa na dwie przeciwstawne grupy o całkowicie odmiennej pozycji, poglądach oraz majętności.

Działania miasta zmierzające do ożywienia śródmieścia przy jednoczesnym przeciwdziałaniu migracji młodych ludzi wydają się słuszne. Z biegiem czasu okaże się jaka była skuteczność opisywanych zabiegów.

Literatura:

Wojnarowska A, Rewitalizacja zdegradowanych obszarów miejskich : przykłady praktyczne, Wyd. Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2011

Raport o stanie miasta. Realizacja „Strategii Zintegrowanego Rozwoju Łodzi 2020+”. Urząd Miasta Łodzi, Łódź 2013

Skalski K.(red.), O budowie metod rewitalizacji w Polsce - aspekty wybrane, Kraków 2010

Uproszczony lokalny program rewitalizacji wybranych terenów Śródmiejskich oraz po-fabrycznych Łodzi na lata 2004-2013


Markowski M., b.r., 30 mieszkań dla młodych zdolnych. Żeby zostali w Łodzi.  [online], [o6.06.2014],http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,14907217,30_mieszkan_dla_mlodych_zdolnych__Zeby_zostali_w_Lodzi.html



Anna Głyżewska
Klaudia Godyń


  
Postrzeganie Oruni w kontekście poczucia bezpieczeństwa. Stereotypy i ocena mieszkańców.


Tematem niniejszej pracy jest postrzeganie wybranej dzielnicy w kontekście poczucia bezpieczeństwa. Do analizy został wybrany przykład jednej ze starszych dzielnic Gdańska – Orunia. Praca ta opiera się na kompleksowym opracowaniu o charakterze badawczym dotyczącym Oruni. Opracowanie to stanowi „Analiza Oruni w percepcji mieszkańców.” Dokument ten został wydany we wrześniu 2012 roku. Z racji tego, że dzielnica ta jest negatywnie odbierana przez społeczeństwo, założeniem pracy jest zbadanie przyczyn i ewentualne obalenie podstaw do tego typu stereotypów na temat tej dzielnicy. W Gdańsku jest kilka dzielnic postrzegany negatywnie, natomiast Orunia jest jedną z pierwszych wymienianych w tej kategorii (po Dolnym Wrzeszczu, Brzeźnie oraz Nowym Porcie). Analiza dokumentu oraz własne doświadczenia pozwoliły na obszerne zbadanie tego problemu oraz ocenienie stereotypów wytworzonych przez mieszkańców Gdańska na temat bezpieczeństwa Oruni.
Temat bezpieczeństwa bezpośrednio dotyczy każdego człowieka. Poczucie bezpieczeństwa jest jedną z podstawowych potrzeb ludzkich. Bezpieczeństwo jest naczelną potrzebą człowieka i grup społecznych, jego brak wywołuje niepokój i poczucie zagrożenia. Ludzie szukając mieszkania czy stancji zasięgają opinii na temat różnych dzielnic. Interesuje ich cena, dostęp do komunikacji, dostęp do usług, ale również ocena bezpieczeństwa danego miejsca. Człowiek automatycznie próbuje oddalić się od miejsc patologicznych czy o złej reputacji , aby się nie narażać. Nie można jednak wyłącznie zasięgać opinii u przypadkowych osób. Większość przekazuje stereotypowe informacje. Bardzo prawdopodobne, że nie mieli okazji, aby w ogóle w swoim żuciu odwiedzić dane miejsce. Aby otrzymać rzetelną opinie należy się również zapoznać z tym co myślą ludzie zamieszkujący daną dzielnicę. Ich zdanie jest najbardziej wiarygodne, bo na co dzień mają okazję przebywać w określonym miejscu. Analiza o którą oparta jest praca, jasno przedstawia dane na temat bezpieczeństwa w omawianej dzielnicy. Szczegółowe informacje i wnioski znajdują się w dalszej części eseju.
Aby oceniać dzielnice, pod względem jej bezpieczeństwa i postrzegania przez mieszkańców, należy przede wszystkim zapoznać się najpierw z jej strukturą i historią. Według podziału miasta Gdańska na jednostki pomocnicze (osiedla, dzielnice) Orunia  jest postrzegana jako jedna dzielnica razem ze Świętym Wojciechem oraz Lipcami. Potocznie używany jest wyłącznie człon Orunia. Jest położona na południe od Centrum miasta. Od zachodu graniczy z dzielnicą Chełm, od wschodu z Olszynką oraz od północy ze Śródmieściem. Od południa graniczy z gminą Pruszcz Gdański. Zamieszkuje ją 15867 mieszkańców. Jako nazwa wsi, nazwa Orunia była używana już ok. XII wieku. W 1905 liczba mieszkańców wsi przekroczyła 10 000. W okresie Wolnego Miasta Gdańska dzielnica była znaczącym skupiskiem ludności Polskiej - osiedlali się tutaj Kaszubi i Kociewiacy szukający pracy w Gdańsku. W roku 1933 Orunia została przyłączona do Gdańska jako dzielnica. Większość mieszkańców Gdańska posługuje się podziałem Oruni na Górną i Dolną. Jest to spowodowane potrzebą rozróżnienia historycznej Oruni od nowo wybudowanej części dzielnicy. Nowe budynki powstały w latach 90. Dwudziestego wieku na wzgórzach i swoją zabudową przypomina sąsiedni Chełm. Jednak nazwy Orunia Dolna i Górna nie są wprowadzone do oficjalnego podziału administracyjnego Gdańska. Orunia spełnia głównie 2 funkcje: osiedla mieszkaniowego oraz osiedla przemysłowego.
          Niewątpliwie, na postrzeganie dzielnicy przez mieszkańców w kontekście bezpieczeństwa istotną rolę odgrywa przestępczość i jakość jej niwelowania. Z analizy w raporcie wynika, że istnieją rejony o znaczącej liczbie przestępstw głównie na tle kradzieży mienia. Wyróżnia się szczególnie jeden taki rejon - Trakt Św. Wojciecha, w którym wystąpiło w ciągu roku 241 zdarzeń przestępczych, co stanowi ok. 70 % zdarzeń w całej Oruni. Jak wynika z danych policji sprawcami wykroczeń na Oruni są nierzadko sami Orunianie (ok. 15%). Można się domyślać, że negatywne odczucia mieszkańców w kwestii bezpieczeństwa dzielnicy, są spowodowane głównie zdarzeniami występującymi w rejonie Traktu, przez który codziennie przemieszczają się Orunianie. Jest to główna ulica w Oruni, łącząca Pruszcz Gdański z Gdańskiem, w związku z tym poziom bezpieczeństwa mieszkańców podczas drogi do pracy, czy szkoły istotnie rzutuje na ich ogólne poczucie bezpieczeństwa w dzielnicy.
Kolejnym istotnym czynnikiem mającym znaczący wpływ na odbiór dzielnicy przez mieszkańców jest poziom bezrobocia. Stan bezrobocia w tej dzielnicy nie jest bardzo wyróżniający się na tle miasta. Choć najwyższe bezrobocie występuje wśród młodych osób, które nie pracując i nie ucząc się szukają rozwiązań wolnego czasu np. poprzez zakładanie band itp., co wpływa negatywnie na wizerunek dzielnicy. 
Badanie, które zostało opisane w raporcie dotyczy m. in. oceny jakości życia w Oruni. Przeprowadzono ankietę wśród mieszkańców, z której wynika:
·         Większość respondentów była zadowolona z dzielnicy, w której mieszkają (64,6%). Zdecydowanie niezadowolonych było 14% badanych. Mimo deklarowanego bliskiego związku z dzielnicą ponad połowa respondentów wybrałaby Orunię ponownie jako miejsca swojego zamieszkania.
·         Większość respondentów chętnie wskazywała miejsca ich zdaniem wyjątkowe i warte pokazanie przyjezdnym – aż 80% badanych wymieniło przynajmniej jedno z takich miejsc.
·         Respondenci są świadomi tego, że ich dzielnica jest postrzegana bardzo negatywnie przez pozostałych mieszkańców Gdańska, jednak nie zgadzają się z tym. Odpowiedzi bardzo dobrze i celująco w ogóle się nie pojawiły, a tylko 2% uznało, że opinia jest dobra.
·         Respondenci zostali poproszeni o to, aby ocenić na skali szkolnej od niedostatecznie do celująco szereg wybranych aspektów decydujących o jakości życia w danej dzielnicy. Sferą ocenioną nisko, na poziomie dwa z plusem jest poziom bezpieczeństwa, a więc skuteczność działań policji i straży miejskiej czy osobiste poczucie zagrożenia chuligaństwem, rozbojami czy kradzieżą.
·         ”Brud. Za mało śmietników, mało patroli zajmujących się chuliganami, a nie babcią z pieskiem.” – przykładowa wypowiedź mieszkańca w ankiecie na temat jakości życia na Oruni.
        Ankieta jasno zilustrowała to, iż Orunia nie należy do niebezpiecznych dzielnic Gdańska. Osoby zamieszkujące Orunię w większości wyrażały się bardzo pozytywnie na temat zamieszkałej dzielnicy. Stereotypy krążą głównie wśród osób niezamieszkujących okolice Traktu Św. Wojciecha. Postrzeganie dzielnicy jako niebezpiecznej wiąże się przede wszystkim ze wskaźnikiem popełnianych przestępstw na trasie Pruszcz Gdański – Gdańsk.


Źródła:
1.      „Orunia w percepcji mieszkańców. Raport z badań”, Gdańsk, wrzesień 2012.

Gentryfikacja jako walka klas

Dariusz Kujawski
Marek Sabak

Współczesne miasta borykają się z licznymi problemami o różnym charakterze – przestrzennym, infrastrukturalnym, społecznym. Lista ta nie jest zamknięta i w dobie globalnej gospodarki cały czas wydłuża się. Szczególnym procesem, który łączy  te poszczególne aspekty jest gentryfikacja. To zjawisko po raz pierwszy zostało opisane w literaturze w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia przez Ruth Glass, która zwróciła uwagę na zagadnienie procesu przemian społecznych oraz towarzyszącym  im przeobrażeń tkanki miejskiej na zaniedbanych obszarach Londynu. Na przestrzeni lat rozwijały się badania naukowe dotyczące gentryfikacji a samo pojęcie zostało rozszerzone i uszczegółowione. W literaturze można spotkać się z  takimi pojęciami jak: gentryfikacja społeczna, ekonomiczna, elityzacja czy nawet studentyfikacja (Smith D. 2004:74). Szczególnie ciekawym podejściem do opisu zagadnienia jest historia Lower East Side opisana przez Neila Smitha.

W artykule „Class Struggle on Avenue B” autor pokazuje sposób w jaki rynek nieruchomości i usługi kultury wpłynęły na stworzenie nowego wizerunku tej części Nowego Jorku i jak zmiana postrzegania tego obszaru umożliwiła wyparcie miejscowej ludności przez klasę średnią.  Symbolem gentryfikacji Lower East Side był Tompkins Park, popularny zarówno wśród miejscowej mniej zamożnej ludności jak i wśród marginesu społecznego -  bezdomnych, którzy tam sypiali.  Władze miasta usilnie podejmowały próby wyparcia dotychczasowych użytkowników, również przy użyciu przemocy ze strony policji. W efekcie po kilku latach doprowadzono do sytuacji, gdzie park otoczony został kilkumetrowym płotem, a bram strzegły policyjne patrole. Świadczy to o celach jakie przyświecały lokalnemu samorządowi. Nie starano się rozwiązywać problemu ubóstwa oraz bezdomności. Priorytetem stało się podniesienie wartości nieruchomości na obszarze Lower East Side. Taktyka ta podyktowana była przez rynek deweloperski, którym w sukurs przyszedł „przemysł kultury”(Smith N. 1996: 18).

Niskie ceny lokali zachęcały artystów, właścicieli galerii oraz wyszukanych sklepów do otwierania  działalności na tym stosunkowo zaniedbanym terenie. Autor opisuje charakterystyczne zjawisko „urban frontier”, szczególnego sposobu postrzegania miasta w kategorii obszarów o dobrej i złej reputacji. Granica ta miała ambiwalentny wymiar - była idylliczna ale niebezpieczna, romantyczna ale bezlitosna (Smith N. 1996:  15). Obszar w pewien sposób zdegradowany zaczął nabierać atrakcyjnych cech. Lower East Side zaczęto postrzegać jako Dziki Zachód, którzy można ujarzmić i podbić. W przestrzeni tej części Nowego Jorku przejawiało się to np. poprzez restauracje z kuchnią tex-mex, pustynnym wystrojem galerii czy butikami z ubraniami nawiązującymi do stylu kowbojskiego. Myślenie w kategorii granicy usprawiedliwiało gentryfikację, jako że klasa średnia i nowe inwestycje cywilizowało te okolice.

Siły sterujące procesem gentryfikacji oddziałują na całym świecie. Rozpatrując zjawisko na poziomie lokalnym możemy dopatrzeć się różnych schematów działania aktorów procesu, natomiast same podwaliny procesu są podobne. Gentryfikację można rozpatrywać jako klasowy podbój miasta. Charakterystyczne dla problemu jest ponowne zainteresowanie klasy średniej zamieszkującej suburbia zdegradowanymi obszarami centralnymi miast. Podobna sytuacja ma miejsce w Warszawie. Jako najtrafniejszy przykład można przytoczyć dzielnice Praga Północ. Obszar ten charakteryzuje się wieloma problemami społecznymi. Od wielu lat mamy do czynienia  z najwyższym dla stolicy wskaźnikiem bezrobocia, koncentracji patologii takich jak alkoholizm i przemoc domowa, natomiast najniższe dla wielkości zarobków oraz średniej długości życia.

Praga charakterystyczna jest nie tylko ze względu na problemy społeczne z jakimi się boryka. Jest to część miasta która nie uległa całkowitej destrukcji w wyniku działań wojennych. Co więcej zachował się tutaj historyczny układ urbanistyczny, bardzo duża liczba zabytkowych kamienic oraz stosunkowo dużo zabudowań o charakterze przemysłowym. To wszystko składa się na unikalny charakter oraz wizerunek autentycznej Warszawy. Czynnik ten w połączeniu z niskimi cenami lokali przyczynił się do pojawiania się usług, których odbiorcami nie była miejscowa społeczność.

Na mapie Pragi od kilku lat można zaobserwować koncentracje różnego typu galerii, pracowni artystycznych, kawiarni, klubów czy restauracji. Oferta ta skierowana jest dla przedstawicieli klasy średniej. Trend ten wykorzystali do swoich celów  deweloperzy, których motywowały nie tylko niskie ceny nieruchomości. Specyficzny klimat dzielnicy wykorzystali jako narzędzie marketingowe, powołując się na modne już wśród Warszawiaków miejsca – lokale gastronomiczne na ulicy Ząbkowskiej, klubokawiarnie na ul. 11 Listopada, Fabrykę Trzciny przy ul. Otwockiej czy też galerie przy ul. Inżynierskiej. Nowopowstające inwestycje deweloperskie oraz kolejne duże przedsięwzięcia takie jak przebudowa Fabryki Wódki Koneser są czynnikiem stymulującym gromadzenie nowej ludności – zamożniejszej, napływowej oraz niezwiązanej z lokalna społecznością.

Zachodzące na terenie Pragi Północ zmiany w tkance miejskiej oraz strukturze społecznej z pewnością noszą najważniejsze cechy gentryfikacji. Warto podkreślić, że sam proces jest na początkowym etapie jednakże dynamika zmian sugeruje, że w najbliższej przyszłości możemy mieć do czynienia z nasileniem konfliktów na linii rdzenni – nowi mieszkańcy. Realny wydaje się być scenariusz, w którym dojdzie do co raz większej liczby eksmisji lokatorów, a także celowego zaniedbywania kamienic tak by zastąpić je nową zabudową.  Jako kluczowy problem należy wyróżnić sposób w jaki miasto powinno kształtować swoją politykę przestrzenną na tym obszarze.  Przytoczony przykład z Nowego Jorku pokazuje, że jednostronna  strategia wspierająca rynek deweloperski nie służy rozwiązywaniu problemów społecznych a jedyne korzyści osiągane są przez zamożną część społeczeństwa.

Smith, N., The New Urban Frontier. Gentrification and the Revanchist City. Routledge: New York and London, 1996, chapter 1 Class Struggle on avenue B, ss. 3-29 

Smith, D.P., 'Studentification': The gentrification factory? w: Atkinson, R., Bridge, G. (red.), Gentrification in a Global Context,  2004, ss.73-89


Młodzi a rynek mieszkaniowy

Agata Królak

W oparciu o: Mulder Clara, Smits Annika (2013) Inter-generational ties, financial transfers and home-ownership support, Journal of Housing and the Built Environment 28(1) 95-112

Bariera dostępności mieszkań dla młodych osób ze względu na ich możliwości finansowe to częsty temat dyskusji nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach europejskich. Prowadzone są różne badania na temat sytuacji mieszkaniowej na rynku – począwszy od zagadnień technicznych, kończąc na społecznych. Jednak stosunkowo rzadko bada się wpływ posiadania nieruchomości przez rodziców na mieszkaniowe wybory dzieci. W oparciu o badania przeprowadzone w 2005 i 2007 roku w Holandii C.Mulder i A.Smits sprawdzały, czy rodzice posiadający własny dom, skłaniali dzieci, aby również taki dom nabyli, czy w inny sposób wspierali zaspokojenie ich potrzeb mieszkaniowych. Za główną zmienną niezależną przyjęły posiadanie tytułu własności nieruchomości przez rodziców. Natomiast zmienne zależne to wsparcie finansowe na zakup domu bądź wsparcie finansowe w formie przekazów pieniężnych o wartości 5 tys. euro bądź większej (Mulder, Smits 2013). Badania panelowe pokrewieństwa (Kinship Panel Study) zostały przeprowadzone w 2005, a następnie w 2007 roku na próbie 8161 osób w wieku 18-79. Spośród nich zdecydowana większość nie mieszkała z rodzicami – 7884. W 106 przypadkach brakowało danych, dlatego zostały one wyłączone z próby. Ostatecznie wyniki uzyskano od 7778 respondentów. Nie udało się uzyskać danych dotyczących czasu, w którym dzieci dostawały wsparcie finansowe od rodziców. W związku z tym trudno było ustalić związek między wsparciem finansowym i cechami już dorosłego dziecka, a także czasem, kiedy dzieci poprosiły o pomoc (Mulder, Smits 2013).

Jak już było wspomniane, w literaturze występuje nieduża liczba badań na temat pomocy rodziców w celu uzyskania przez dzieci własnego mieszkania, ale trudno zaprzeczać, że tej pomocy w ogóle nie ma. W dzisiejszych czasach rodzice mają większe zasoby finansowe i mniej dzieci (przynajmniej w krajach rozwiniętych). W Norwegii zaobserwowano, że wsparcie na cele mieszkaniowe udzielane przez rodziców wzrosło w ciągu paru ostatnich dekad. Ponadto odnotowano, że większe wsparcie otrzymywały osoby młode – 20-29 lat. Pojawiają się opinie, że wsparcie rodziny jest większe w krajach ze słabym sektorem mieszkaniowym i socjalnym oraz tam gdzie występuje, jako norma społeczna, silny nacisk na wsparcie rodziny (Mulder, Smits 2013 za Poggio 2008). Jednak w Holandii ta zależność nie występuje. System pomocy mieszkaniowej jest dobrze rozwinięty, a pomoc rodzicielska i tak jest dość powszechna.

Autorki w swoich badaniach oparły się na klasyfikacji Mayer i Engelhardt (1996), którzy wyróżnili trzy kwestie, od których zależy wsparcie rodziców: ogólne wsparcie finansowe dla potrzebujących, za konkretne osiągnięcia (dzieci, małżeństwo, edukacja) oraz międzypokoleniowe przekazywanie bogactwa. Po przeanalizowaniu swoich wyników badań doszły do następujących wniosków, które były raczej zgodne z oczekiwaniami.

Im więcej zasobów mieli rodzice tym większe prawdopodobieństwo wsparcia finansowego i pomocy przy zakupie domu. Jeśli matka również pracowała, to wsparcie było większe. Jeśli rodzice posiadali własny dom, wsparcie rosło. Gdy rodzeństwo było liczne, wsparcie malało. Ponadto, śmierć jednego z rodziców powodowała zmniejszenie wsparcia finansowego, ale gdy ojciec zmarł przed 18 rokiem życia dziecka, nie występowała taka zależność. Być może matka posiłkowała się pieniędzmi pozostawionymi po ojcu. Natomiast poziom wykształcenia rodziców nie wpływał na decyzje o wsparciu finansowym dzieci. Wyjątkiem jest tu wyższe wykształcenie ojca – wówczas wsparcie było większe (Mulder, Smits 2013).

Związek miedzy statusem społeczno-ekonomicznym dziecka i prawdopodobieństwem wsparcia finansowego przez rodziców nie ma znaczenia. Teza, że rodzice zapewniają pomoc finansową swoim dzieciom, aby wzmocnić dobre relacje z nimi ma pewne uzasadnienie w badaniach – dzieci z rozbitych domów, szczególnie jeśli rozwód rodziców miał miejsce przed 18 rokiem życia dziecka, rzadziej niż inne otrzymywały wsparcie finansowe. Należy jednak zauważyć, że może być to także interpretowane z punktu widzenia zasobów: rozwiedzieni rodzice mogą mieć mniej środków niż rodzice w związku małżeńskim. Różnica między kobietami i mężczyznami w otrzymaniu wsparcia finansowego jest nieznaczna. Różnica płci w otrzymaniu wsparcia na zakup domu jest również bez znaczenia. Wydaje się, że synowie mają większą skłonność do korzystania z pomocy, niż rodzice do jej udzielenia w celu poprawienia relacji córka – rodzic bądź relacji rodzic – syn. Bliskość zamieszkania dzieci i rodziców nie ma wpływu na wsparcie finansowe, natomiast ma negatywny wpływ na zachęcanie do posiadania własnego mieszkania – większa odległość mniejszy nacisk na zakup nieruchomości (Mulder, Smits 2013). Na podstawie badań nie stwierdzono zależności między tytułem własności mieszkania rodziców (własny dom, wynajem domu lub mieszkania), a wspieraniem ich dorosłych dzieci w zdobyciu mieszkania na własność (Mulder, Smits 2013).

Badania dotyczące posiadania prawa własności nieruchomości przez rodziców i jego wpływu na wybory mieszkaniowe dzieci, jak w wielu krajach, także w Polsce nie były prowadzone. Aczkolwiek informacje na temat wsparcia finansowego są możliwe do uzyskania. Natomiast często rozważa się kwestie wyboru młodych ludzi między kupnem mieszkania a wynajmem. Jak wynika z raportu o sytuacji mieszkaniowej w Polsce za 2012 rok, jedynie 2,5% Polaków decyduje się na wynajem, natomiast 81,5% obywateli posiada tytuł własności (PZFD 2013). Te rozbieżności mogą wynikać z faktu, iż wiele umów jest zawieranych „na lewo” z powodu restrykcyjnej ustawy o ochronie praw lokatorskich, która uderza w prawa właścicieli. Nie mniej jednak na tle krajów Europy zachodniej stosunkowo mała liczba badanych Polaków żyje w wynajmowanych mieszkaniach. Można założyć, że jedną z przyczyn tego stanu jest właśnie wpływ rodziców posiadających „własny kąt”. Bardziej prawdopodobne wydają się wyjaśnienia socjologa Mirosława Pęczaka, który twierdzi, że kupno mieszkań kojarzy nam się ze stabilizacją, natomiast wynajem z czymś ulotnym, ze stanem przejściowym (Święcicka b.r.). Wpływ na taką sytuację ma również kultura – chłopskie przekonanie, że się jest na swoim i w konsekwencji 83% Polaków uważa, że bardziej opłacalne jest posiadanie mieszkania na własność (ING Bank Śląski 2012). Odmienne zdanie ma Jarosław Mikołaj Skoczeń z Emmerson, który uważa, że czasy PRL-u zostawiły na Polakach piętno przywiązania do własności. Niemożność posiadania sprawiła, że obecnie chcemy mieć wszystko, czego nam brakowało jeszcze dwadzieścia pięć lat temu, a często takie zachowanie prowadzi do kłopotów finansowych (Wizowska 2013).

Profesor Paweł Ulman wraz z doktor Agnieszką Wałęgą przyjrzeli się bliżej sytuacji mieszkaniowej młodych małżeństw. W 2009 roku prawie 60% posiadało tytuł własności, z czego tylko niecałe 10% było obciążonych kredytem hipotecznym. 16% posiadało spółdzielcze prawo do lokalu, a blisko 24% młodych małżeństw wynajmowało mieszkanie (Ulman, Wałęga 2012). Te dane wskazują na nieco inny trend niż dane dla całej populacji. Można zauważyć znacznie większą liczbę gospodarstw, które decydują się na wynajęcie mieszkań. Rodzi się pytanie czy jest to kwestia dobrowolnego wyboru czy niechęć do zaciągania kredytów – jak widać z powyższego tylko 10% zdecydowało się na pożyczkę.

Przechodząc do kwestii finansowych w marcu bieżącego roku na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej firma Millward Brown stworzyła „Finansowy Portret Młodych”, przeprowadzając ankietę telefoniczną na próbie 1021 osób w wieku 18-35 lat. Badanie pokazało, że tylko 8% młodych pożycza pieniądze od rodziny. Pożyczki z różnych źródeł najczęściej były potrzebne na zakupy do domu, ale aż jedna czwarta potrzebowała na zakup domu, mieszkania lub działki budowlanej. Najczęściej pożyczają osoby młode w wieku 31-35 lat ora osoby, które posiadają partnerów z dziećmi – odpowiednio 71% i 72% (Millward Brown 2014c). Badani zaległe długi opłacają najczęściej z pensji (45%), ale aż 41% ankietowanych przy ich spłacaniu korzysta z pomocy rodziny bądź znajomych (Millward Brown 2014b).

Interesującą kwestią jest pytanie o to, czy dzieci muszą prosić o wsparcie, czy też rodzice sami wyciągają pomocną dłoń? Okazuje się, że około jedna trzecia młodych Polaków dostaje pieniądze na życie od rodziców bądź rodziny, a 23% ma przez nich opłacany czynsz bądź część rachunków. Samodzielność finansowa rośnie z wiekiem, ale nadal 14% trzydziestolatków korzysta ze wsparcia. Zdobyte wykształcenie również ma wpływ na wielkość środków przekazywanych przez rodziców. Największe wsparcie dostają osoby z wykształceniem podstawowym, co może wiązać się z kontynuacją nauki, tym samym brakiem możliwości usamodzielnienia się. Najbardziej niezależne finansowo są osoby z wykształceniem zawodowym – tylko co piąty dostaje pomoc, natomiast stosunkowo wysoki procent osób z wykształceniem średnim i wyższym korzysta z pomocy rodziców – po 41%. Najczęściej rodzice opłacają rachunki związane z eksploatacją mieszkania, a także płacą za jedzenie. Tylko 23% osób w wieku 18-23 ma opłacane studia przez rodziców. Ten niezbyt wysoki odsetek może być spowodowany tym, że duża część studentów uczy się na studiach dziennych. Większość dzieci sama spłaca raty pożyczek i kredytu hipotecznego, ponieważ wsparcie rodziców w tej kwestii odnotowano jedynie u 10% ankietowanych (Millward Brown 2014a).

W Polsce w dużej mierze pomoc finansowa rodziców wynika z problemów ze znalezieniem stałego zatrudnienia przez młode osoby. Dawniej samodzielność wiązała się z ukończeniem edukacji, zdobyciem pracy i założeniem rodziny. Obecnie ta granica jest bardzo płynna. Co piąty Polak jest zatrudniony na umowę o dzieło lub zlecenie (Millward Brown 2014a). W takiej sytuacji trudno uzyskać stabilność finansową. Co prawda udział tego typu umów maleje z wiekiem zatrudnionych, ale przecież osoba młoda nie może bez końca czekać na stabilizację sytuacji życiowej. Być może problemem jest także zbyt mała aktywność i brak inicjatywy badanej grupy w poszukiwaniu dodatkowych źródeł utrzymania.

Co prawda w Polsce nie przeprowadzano tak dokładnych badań jak w Holandii, ale prawdopodobnie ostateczne wnioski można postawić podobne. To, że dzieci wolą pożyczać od rodziców albo znajomych, a nie z banku wydaje się zrozumiałe, tak samo jak to, że rodzice wspierają swoje dzieci, jeśli zachodzi taka potrzeba. Nie jest ważne czy rodzice posiadają własny dom lub mieszkanie, czy tylko je wynajmują, czy wolą wspierać dzieci finansowo, czy w inny sposób; ważne jest to, że istniejąca sytuacja w kraju, zarówno na rynku mieszkaniowym jak i pracy, zmusza ludzi młodych do pożyczania pieniędzy i szukania różnych form pomocy u rodziców, a nawet znajomych.



Bibliografia:
ING Bank Śląski, 2012, Polacy wybierają mieszkania na własność – wynika z międzynarodowego badania ING, [online], [06.06.2014], http://media.ingbank.pl/pr/225577/polacy-wybieraja-mieszkania-na-wlasnosc-wynika-z-miedzynarodowego-badania-ing

Millward Brown, 2014a, Finansowy portret młodych, cz.1 Młodzi zarabiają, [online], [06.06.2014], http://www2.krd.pl/Centrum-prasowe/Raporty.aspx

Millward Brown, 2014b, Finansowy portret młodych, cz.2 Młodzi wydają i płacą w terminie, [online], [06.06.2014], http://www2.krd.pl/Centrum-prasowe/Raporty.aspx

Millward Brown, 2014c, Finansowy portret młodych, cz.3 Młodzi pożyczają, [online], [06.06.2014], http://www2.krd.pl/Centrum-prasowe/Raporty.aspx

Polski Związek Firm Deweloperskich, 2013, Sytuacja mieszkaniowa w Polsce 2012.Raport, [online], [06.06.2014], http://www.pzfd.pl/_files/img_sites/Raport%20Sytuacja%20mieszkaniowa%20w%20Polsce.pdf

Święcicka O., b.r., Tylko 2,5% Polaków wynajmuje mieszkania. Dlaczego zamiast wolności, wybieramy małą stabilizację?, [online], [06.06.2014], http://natemat.pl/29219,tylko-2-5-polakow-wynajmuje-mieszkania-dlaczego-zamiast-wolnosci-wybieramy-mala-stabilizacje

Ulman P, Wałęga A, 2012, Sytuacja mieszkaniowa młodych małżeństw w Polsce, [w:] Woźniak M.G. (red.) Nierówności społeczne a wzrost gospodarczy. Modernizacja dla spójności społeczno-ekonomicznej w czasach kryzysu, Uniwersytet Rzeszowski, Katedra Teorii Ekonomii, Zeszyt nr 25, Rzeszów, s. 126-136

Wizowska J., 2013, Kupić czy wynająć – oto jest pytanie, [online], [06.06.2014], http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/kupic-czy-wynajac-oto-jest-pytanie,5444637,magazyn-detal.html