poniedziałek, 14 grudnia 2015

Spółdzielczości mieszkaniowe w Polsce



Urszula Stanisławek

Spółdzielczości mieszkaniowe w Polsce
    
    Z biegiem czasu w Polsce zmienia się podejście do potrzeb mieszkaniowych. Wszystkie jednak kroki, są próbą zaspokojenia ich na różne sposoby. Największy problem stanowią zawsze jednostki słabe ekonomicznie.
     
    Spółdzielczość jest to : „ruch społeczno-gospodarczy powstały w połowie XIX w. w Europie Zachodniej (m.in. w Niemczech, Danii, Francji), zrzeszający drobnych wytwórców (chłopów, rzemieślników) i konsumentów w obronie przed konkurencją ze strony dużych przedsiębiorstw produkcyjnych i handlowych."[1] Jeżeli chodzi o pojęcie spółdzielni mieszkaniowej mowa tu o podmiocie funkcjonującym na podstawie prawnej. Ludzie odbierają spółdzielnie jako organizacje o zarysie społecznym, której zadaniem jest zaspokajanie podstawowych potrzeb tym, którzy posiadają mniej zasobów pieniężnych.  Sposobem na realizację tego celu jest tworzenie zrzeszeń, kierujących działalnością gospodarczą, gdzie głównym założeniem jest zasada "non- profit". Ma działać ona w spółdzielczości mieszkaniowej. Jednostki indywidualne o niewielkim budżecie, mogą wspólnie gromadzić środki finansowe dzięki członkostwu . Przynależności do spółdzielni mogą daje korzyści zależnie od wielkości i wymiaru działalności spółdzielni. Istotną rzeczą była również praca własna członków, dzięki czemu obniżał się koszt budowy. Działalność ta miała funkcjonować za pomocą demokracji z myślą ocelu a nie zysku oraz być autonomiczna. W latach 30-stych spółdzielnie mieszkaniowe zapewniały należącym do organizacji godziwe warunki mieszkaniowe. Wynikało to jednak z puli kredytów długoterminowych skierowanych najczęściej dla spółdzielczości mieszkaniowej
     
    Za czasów PRL'u ideologia ta nie była  zgodna z kreowanym systemem z powodu zasady autonomiczności. Obowiązywała wówczas reguła pozbawiania całkowitego prawa do własności dla właściciela mieszkania. Państwo przydzielało mieszkania na podstawie ilości osób w rodzinie a przede wszystkim lojalności politycznej czy też użyteczności w pracy. Działania te doprowadziły do objęcia spółdzielni mieszkaniowej przymusowym kwaterunkiem co za tym idzie budownictwo to rażąco sie zmniejszyło.
     
     Podczas gdy pomysł przydzielania mieszkań komunalnych okazał się błędem, w celu zatuszowania tej niedoskonałości Państwo powróciło do zamysłu spółdzielczości. Wprowadzono zmiany, dzięki którym budować mieszkania mogło nie tylko państwo.
     
      W trzeciej Rzeczpospolitej ,czyli podczas procesu odnowy gospodarki spółdzielnie mieszkaniowe nie są istotne w budownictwie mieszkaniowym. Z powodu zmian zabrakło koncepcji na wykorzystanie tej idei, z czasem również kojarzyła się źle ( porównanie do ideologii komunistycznej)
    
       Obecnie spółdzielnie mieszkaniową obowiązuje ustawa z dnia 16 września 1982 r. znowelizowana wielokrotnie, jako ostatnia przyjęta jest ta z 1 stycznia 2013 roku. Ważną zmianą  są tutaj prostsze możliwości przekształcenia na wspólnoty mieszkaniowe, gdzie spółdzielnia jest jednym z właścicieli.  
     
     Aktualnie spółdzielnie mieszkaniowe nie posiadają pierwotnego charakteru jaki miała mieć ta instytucja. W dzisiejszych czasach spółdzielnie są po prostu instytucjami odpowiedzialnymi za zarządzanie zasobami lokalowymi. Odpowiadają za remonty budynków, zatrudnienie sprzątaczek, doraźne prace renowacyjne, place zabaw dla dzieci itd. [2]  Zatarta została idea myśli o celu a nie zysku.



    Sam pomysł spółdzielni mieszkaniowej jest trafny. Opis samodzielnej, autonomicznej, bez obciążenia państwa inwestycji brzmi bardzo sensownie. Brakuje natomiast innowacyjnego pomysłu na faktyczne działania które miały by na celu racjonalne gospodarowanie środkami. Spółdzielnia dawała by możliwości rozmowy o planie, niesie potencjał natomiast na razie w praktyce nie sprawdza się jej idea.

Literatura:
M. G. Brodziński, J. Jankowski „Mieszkalnictwo w gospodarce rynkowej” ,Warszawa 2004 s. 12-27
E. Pudełkiewicz: „ Spółdzielcze formy gospodarowania w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej”. s. 259
M. Grabowski „ Spółdzielnie mieszkaniowe - relikt czasów PRL-u czy niedoceniana instytucja”, http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/spoldzielnie-mieszkaniowe-relikt-czasow-prl-u-czy-niedoceniana-instytucja,45794


      



[1] E. Pudełkiewicz: „ Spółdzielcze formy gospodarowania w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej”. s. 259.
[2] M. Grabowski „ Spółdzielnie mieszkaniowe - relikt czasów PRL-u czy niedoceniana instytucja”, http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/spoldzielnie-mieszkaniowe-relikt-czasow-prl-u-czy-niedoceniana-instytucja,45794

Preferencje mieszkaniowe Mieszkańców Warszawy


Kamil Kur

            Warszawa to najbardziej rozwinięte ekonomicznie i demograficznie miasto kraju. Stale napływająca do stolicy ludność szukająca nowych perspektyw, lepszych możliwości bytowych szybko osiedla się tu na stale. "Warszawa stwarza świetne warunki dla inwestorów. Napędza to rynek pracy, dzięki czemu bezrobocie w Warszawie wynosi jedynie 3,5 proc., a zarobki są wyższe niż w innych miastach. To sprawia, że liczba ludności ciągle wzrasta, a co za tym idzie - rośnie popyt na mieszkania i w konsekwencji także ich ceny."[1]

            Siedziby znaczących korporacji stwarzające dużo miejsc pracy (które mają istotny wpływ na przyrost mieszkańców miasta) coraz częściej opuszczają centrum wybierając na swoje lokalizacje tak zwane warszawskie zagłębie  korporacyjne położone na Mokotowie w pobliżu ulic Wołoskiej i Domaniewskiej. Pomimo tego trendu śródmiejskie centrum wciąż pozostaje głównym punktem docelowym bądź pośrednim w codziennej porannej tułaczce szarych pracowników. Ich nerwy i zapał niestety jest są wystawiane na próbę gdyż poziom zakorkowania miasta przewyższa wszelkie normy.
Potwierdzają to dane z corocznego raportu Traffic Index firmy TomTom[2], który klasuje Warszawę razem z Palermo na 4 miejscu najbardziej zakorkowanych miast europy
 ze średnim zatłoczeniem na poziomie 39%. Oznacza to, że średni czas podróży w stolicy Polski był dłuższy o 39% niż wtedy, gdy ruch przepływał swobodnie. W szczytach porannym i wieczornym poziom zakorkowania w Warszawie sięga nawet odpowiednio 71%. i 75%.
            Spotkania z drogową rzeczywistością warszawy uniknąć niestety sie nie da, zakup/wynajem mieszkania w wygodnej spacerowej odległości od miejsca pracy za pieniądze, którymi sie dysponuje jest niestety często rzeczą niewykonalną. Mieszkańcy warszawy muszą wiec wystać swoje w korkach niezależnie od tego czy decydują się na transport władny czy zbiorową komunikację. Podobno w mieście dobrze zaprojektowanym i dobrze skomunikowanym maksymalny czas podróży od miejsca zamieszkania do pracy powinien wynosić maksymalnie 40min. W warszawskiej rzeczywistości taki wynik można osiągnąć zapewne jedynie pracując w sąsiadującej dzielnicy. Jednak
"Szybki, sprawny i pewny transport jest kluczowym czynnikiem dla większości młodych ludzi szukających mieszkań w Warszawie. W mieście stołecznym, gdzie przedostanie się  z poszczególnych dzielnic do centrum, czy na drugi koniec miasta stanowi nierzadko poważny problem, łatwy dostęp do metra urasta do kluczowego czynnika decydującego o atrakcyjności lokalizacji mieszkania, szczególnie dla pracujących mieszkańców i ich uczących się dzieci."[3]. Stolica dysponuje dwoma liniami metra, a właściwie półtora gdyż długość linii drugiej to obecnie zaledwie parę stacji.  Plany rozbudowy są niejasne, wiadomo na pewno, że potrwa to conajmniej najbliższe dziesięciolecie.  Istotę wygodnej i szybkiej komunikacji przedstawiają badania prowadzone przez pośredników nieruchomości na stołecznym rynku. "Wpływ na ceny ma także komunikacja. - Metro niedaleko osiedla to kolejna rzecz podnosząca wartość mieszkań. Ten środek komunikacji miejskiej bardzo ułatwia podróż, wiele osób nie wyobraża sobie bez niego codziennego przemieszczania się po mieście."[4]. Wraz z rozpoczęciem prac nad drugą linią metra deweloperzy ruszyli z budową osiedli w sąsiedztwie planowanych stacji. To drogie tereny, zapotrzebowanie na lokum przy kolejce podziemnej też jest spore, więc ceny w tych okolicach nie należą do najniższych. Jednak warto zainwestować – po uruchomieniu podziemnej kolei mieszkania w pobliżu pierwszej linii metra na rynku wtórnym podrożały o 20-30 proc. Dogodna lokalizacja związana z gwarancją szybkiego dojazdu do centrum przyciąga zainteresowanie osób poszukujących mieszkania, a co za tym idzie – również deweloperów. Nowe inwestycje powstają w rejonach stacji jak grzyby po deszczu. Rozwój nie następuje tylko po lewej stronie Wisły ale i po prawej, co zapewne zmieni pogląd na dzielnice tu zlokalizowane. Wygląda więc na to, że rację mają ci, którzy uważają, że metro pełni rolę miastotwórczą.  Wydaje się, iż kwestia wygodnej lokalizacja stanowi podstawę wyboru mieszkania w warszawie, rozwijająca się infrastruktura daje realne szanse poprawy sytuacji komunikacyjnej i pokonania bariery odległościowej.
            "Gotowe o wielkości 40-50 mkw. blisko metra za 300 - 350 tys. zł - to mieszkanie najbardziej poszukiwane dziś na stołecznym rynku." O ile mieszkańcy Krakowa, Łodzi, Poznania, czy Wrocławia wybierają najczęściej mieszkania o powierzchni 50  mkw., to warszawiacy gotowi są zadowolić się 40 mkw., wynika z analizy popytu przeprowadzonej przez portal Domiporta.pl. W większości dużych miast górna, akceptowana granica powierzchni mieszkania to 60 mkw. Wyjątkiem jest Łódź, gdzie maksimum to 50 mkw. i Wrocław, w którym potencjalni nabywcy dopuszczają zakup 70 mkw. 
            Preferencje zawsze zostaną kwestią indywidualną każdego z nas, jednak z przytoczonych w tekście cytatów i przeprowadzonego rekonesansu widać, iż warszawiacy gotowi są na przyjęcie mniej wygodnych warunków mieszkaniowych na mniejszej powierzchni w starszej zabudowie z wygodą dostępu komunikacyjnego na obszarze miasta niż lepsze standardy i codzienna obowiązek udziału w korkach drogowych.



[1]pracownik firmy Emmerson w wywiadzie dla 'Rzeczpospolita Ekonomia', http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1135098.html (dostęp: 14.12.2015).
[2]http://www.tomtom.com/lib/doc/pdf/2014-05-14%20TomTomTrafficIndex2013annualEur-km.pdf
(dostęp: 14.12.2015).
[3]http://biznes.onet.pl/wiadomosci/nieruchomosci/mieszkania-przy-metrze-czy-warto (dostęp 14.12.2015).
[4]pracownik firmy Emmerson w wywiadzie dla 'Rzeczpospolita Ekonomia', http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1135098.html (dostęp: 14.12.2015)

Zagrożenie pożarowe zabudowy drewnianej na przykładzie tzw. "Świdermajerów"

Filip Kokoszczyński



                       "Świdermajer" jest to nazwa drewnianych domów, które powstały na przełomie XIX i XX w. Widok tych domów możemy podziwiać do dziś na terenach znajdujących się aż od Celestynowa do Warszawy  włącznie  wzdłuż linii kolejowej. Michał Elwiro Andriolli- polski rysownik, ilustrator, malarz  był twórcą tego stylu i na cześć tego ulica przebiegająca przy świdermajerze w Otwocku została nazwana jego nazwiskiem. Zapomniane drewniane domy od niedawna znowu stają się popularne. Dawniej drewniana zabudowa nie była zabezpieczana preparatami, ale była zbudowana z najlepszej jakości drewna . Przyglądając się tym budynkom łatwo jest je sklasyfikować na te , które są własnością prywatną lub te , które są budynkami komunalnymi. Najbardziej w oczy jednak rzucają się pustostany czyli domy charakteryzujące się  najgorszym stanem technicznym.  Wiele przyczyn składa się na to,  że "świdermajery" mimo dobrego stanu technicznego i nietuzinkowego wyglądu są puste , możemy do nich zaliczyć m.in.: brak pieniędzy, brak chęci utrzymywania drewnianych domów, politykę gospodarczą państwa i ochronę konserwatorską.  "Świdermajery" zbudowane są w większości z drewna sosnowego , tylko niektóre elementy wykonywane były z drewna liściastego np. drzwi i okna.  Aby ocieplić domy wykorzystywano i wkładano w wnętrze ściany igliwie lub trociny.  Ze względu na materiał z którego budynki zostały wzniesione akcje ratowniczo-gaśnicze są trudne i jedynie natychmiastowe działania mogą zakończyć akcje pozytywnie. Dachy tych domów są kolejnym utrudnieniem dla strażaków , często pokryte są wieloma warstwami papy i podczas pożaru smoła roztapia się i ścieka z dachu. Po ugaszeniu pożaru taki obiekt zazwyczaj nie nadaje się już nawet do remontu , a tym bardziej zamieszkania. Dodatkowo mieszkańcy potrzebują nowego lokalu. Przyczyn pożarów jest wiele , zaliczamy do nich m.in. nierozważne postępowanie mieszkańców,  stare i przeciążone instalacje elektryczne czy umyślne podpalenia. Innym zagrożeniem jest zatrucie tlenkiem węgla , które zaistniało z czasem kiedy mieszkańcy zaczęli budować nowe kominki i przyłączać je do istniejących instalacji kominowych. Często nowe kominy nie spełniają odpowiednich wymagań , a okna drewniane wymieniane są na plastikowe co w połączeniu daje nam niewłaściwą wentylacje i możliwość zatrucia się tlenkiem węgla.  Oczywiście jest wiele sposobów na to, aby poprawić bezpieczeństwo mieszkania w takim domu , ale świadomość społeczeństwa jest zbyt niska. Oprócz dbania o poprawność działania instalacji, wymiany ocieplenia z igliwia na wełnę mineralną itd. istnieje możliwość zakupu podręcznego sprzętu gaśniczego lub czujki sygnalizacji pożaru. Uzasadnione byłoby wprowadzenie obowiązku posiadania takiej czujki w Polsce zwłaszcza w domach drewnianych. Mimo ryzyka utraty życia lub zdrowia często czynności  zapobiegające pożarowi "liczone są w pieniądzach".   Bezpieczeństwo i zdrowie powinniśmy cenić i nie przekładać go na kwestie finansowe.  Mimo wielu problemów, niedogodności domów "Świdermajer" znów cieszą się  popularnością. Być może nie widać wielu nowych drewnianych chat , ale wiele elementów tego stylu wplata się w nowoczesną architekturę. Od kilu lat w krajobrazie otwockim pojawiają się nowe budynki, które swym wyglądem nawiązują do starej zabudowy. Powstają domy z cegły wykończone drewnem , a także wybudowano targowisko z wiatami wzorowanymi na ten styl. Nowoczesna zabudowa drewniana czy też łącząca elementy drewniane z cegłą jest bardziej bezpieczna i dostosowana do dzisiejszych wymagań ludzi , dlatego podczas budowy domu  warto wziąć ją pod uwagę, tym bardziej , że prezentuje się wyjątkowo i nawiązuje do historii danego regionu.  

Żródło: Zagrożenie pożarowe zabudowy drewnianej na przykładzie tzw. "Świdermajerów" - mł. kpt. mgr inż. Janusz Popis KP PSP w Otwocku
Wiktoria Weilandt


Od najmu do eksmisji. Analiza procesu w wybranych krajach.

Eksmisje to jedne z głównych przyczyn bezdomności w krajach europejskich, a mimo to stosunkowo mało o nich wiemy. Bardzo trudno jest uzyskać szczegółowe dane dotyczące samego procesu prowadzącego do eksmisji, a socjologiczne prace na ten temat są rzadkością.  Artykuł: „Locked out in Europe” autorstwa Sten-Åke Stenberg’a, Lii van Doorn i Susanne Gerull z Uniwersytetu w Sztokholmie próbuje rzucić trochę światła i przybliżyć sam problem eksmisji na przykładzie trzech konkretnych państw: Niemiec, Holandii i Szwecji.

Autorzy (Stenberg i in., 2011, s. 39-40) na wstępie zaznaczają, że próbowali dotrzeć do szczegółowych danych dotyczących eksmisji w różnych krajach. Zależało im przede wszystkim takich, które dałoby się ze sobą porównać. Niestety analizując krajowe czy europejskie bazy mogli jedynie określić główne przyczyny eksmisji. Większość analiz wskazywało na zaległości w płaceniu czynszu jako najczęstszy powód usunięcia z zajmowanego lokalu. Jednak same podstawy prawne, procedury, proces eksmisji, a także możliwości jej uniknięcia w analizowanych krajach znacząco się od siebie różnią. Autorzy wskazują, że przyczynę tych różnic można znaleźć w  odmiennych sposobach ochrony praw dwóch, w tym przypadku konfliktowych, interesów: lokatorów i właścicieli, gdzie prawa obywatelskie i społeczne są w centrum uwagi.

W Niemczech sam proces najmu związany jest z wieloma restrykcjami. Wynajęcie mieszkania w Berlinie nie jest łatwe, wymagane są zaświadczenia o stałych dochodach, niekiedy życiorys i list motywacyjny. Przypomina to czasami staranie się o pracę. Wobec tego ludzie korzystający ze świadczeń społecznych, czy zadłużeni mają znaczące trudności w samym uzyskaniu mieszkania. Stąd skala eksmisji nie jest znacząca, bo mieszkania wynajmują głównie ludzie wypłacalni. Proces eksmisji w Niemczech jest długi i dość kosztowny. Według prawa po dwóch miesiącach zaległości w czynszu można wypowiedzieć umowę. Jeżeli zaległości nie są usuwane w ciągu dwóch tygodni właściciel może wystąpić do sądu cywilnego o eksmisję i musi o tym poinformować odpowiednie służby socjalne. Jednak fizyczne i zgodne z prawem usunięcie niechcianego lokatora następuje po kilkunastu miesiącach (średnio 15,5) od złożenia pozwu. W Holandii, po około dwóch miesiącach zaległości, lokatorzy mogą ubiegać się o szybką pomoc w spłacie czynszu wysyłając wniosek do Spółdzielni Mieszkaniowej, gdzie od Departamentu Spłat i Windykacji można uzyskać pożyczkę „last minute” na wpłatę ostatniej zaległości. Jeśli dług nie zostanie spłacony przez trzy miesiące, sprawa jest przekazywana komornikowi. W Szwecji natomiast po okresie miesiąca i siedmiu dni zaległości w płatnościach właściciel może powiadomić najemcę o zamiarze wypowiedzenia umowy i złożyć wniosek o eksmisję. Ze względu na potencjalne konsekwencje społeczne eksmisji, według ustawy z 1978, właściciel jest zobowiązany do poinformowania lokalnej administracji usług społecznych o lokatorach oczekujących na eksmisję. 

We wszystkich trzech krajach przywoływanych w artykule najemca może odzyskać prawo do najmu jeśli ureguluje zaległości w określonym czasie po wniosku eksmisyjnym (Stenberg i in., 2011, s. 45-47). W Szwecji są to trzy tygodnie po rozpatrzeniu wniosku, w Holandii dwa a w Niemczech aż osiem. (Jednak kolejna próba wynajmu mieszkania np. w Berlinie będzie niemożliwa, jeśli w przeciągu ostatnich dwóch lat było prowadzone postępowanie eksmisyjne.) Gdy wyrok jest prawomocny komornik planuje eksmisje. U naszych zachodnich sąsiadów jest to zazwyczaj w ciągu kolejnego miesiąca. Ale do fizycznego usunięcia niechcianego lokatora z mieszkania potrzeba jeszcze kilkunastu tygodni po uprawomocnieniu się wyroku. W Holandii, po tym jak dług zostanie przekazany komornikowi, następuje proces „próby zwrócenia zaległości czynszowych” i ustalony zostaje harmonogram wpłat. Jeśli to nie przynosi efektu najemca otrzymuje wezwanie sądowe, w której sędzia wydaje nakaz eksmisji. Od wydania nakazu to faktycznej eksmisji upływa zwykle miesiąc. W Szwecji, po upływie trzech tygodni od złożenia wniosku eksmisyjnego przez właściciela, najemca nie ma żadnej mocy prawnej odzyskania dzierżawy. Ten czas to tzw. „okres ochronny lokatora”, w którym każdy, bez późniejszych konsekwencji może uregulować dług. Jeśli to nie nastąpi występują dwie ścieżki postępowania zależne od wyboru właściciela: postępowanie windykacyjne i pomocowe. Przy pierwszym właściciel domaga się usunięcia lokatora z mieszkania i odzyskania zaległych opłat za każdy dzień od momentu ostatniej wpłaty. Przy postępowaniu pomocowym właściciel oczekuje jedynie usunięcia dłużników z lokum. W obu przypadkach komornik zmienia zamki do mieszkania i nadaje mu status „magazynu”. Jeśli właściciel ustalił jednocześnie chęć uregulowania kwestii finansowych komornik wycenia rzeczy lokatora znajdujące się w mieszkaniu. Po trzech miesiącach najemca powinien zabrać swoje rzeczy z wyjątkiem tych, które wybrał właściciel jako te, które mogą w jakimś stopniu pokryć zadłużenie. W drugim przypadku lokator ma jeden dzień na opuszczenie i opróżnienie mieszkania, po czym zamki zostają zmienione. W Niemczech natomiast komornik planuje eksmisję dopiero po wpłaceniu przez właściciela zaliczki na czynności związane z eksmisją. Komornik informuje odpowiednie organy socjalne, zamawia firmę która wymienia zamki oraz przeprowadza zajęcie mieszkania. Rzeczy należące do najemcy zostają umieszczone w odpowiednim magazynie aż do momentu zakończenia czynności komorniczych. Ważnym aspektem jest fakt, że całkowity koszt od pierwszego miesiąca zaległości czynszowych do rzeczywistego wykonania eksmisji może być bardzo wysoki. Autorzy artykułu oszacowali, że średni koszt procesu eksmisji, w tym zaległości czynszowych i opłat związanych z postępowaniem oraz wynagrodzenia dla prawników i komorników wynosi ok. 7 000 euro na jednego najemcę i 11 000 dla trzyosobowej rodziny. Wszystkie koszty są po stronie właściciela mieszkania. W Holandii eksmisje przeprowadzane są przez specjalnie do tego powołany zespół składający się z komornika, policjantów i pracowników socjalnych. Zespół wchodzi do mieszkania i zajmuje wszystkie rzeczy należące do najemców. Te, które uzna się za wartościowe przechowuje się w specjalnym magazynie do sześciu miesięcy, gdzie można je odebrać po wcześniejszym wniesieniu opłaty za transport i składowanie. Jeśli w ciągu tego czasu nikt się po nie nie zgłosi są wystawiane na aukcję. Eksmisje w Holandii również należą kosztownych procesów. Wiele zaległości w opłatach nie zostaje odzyskanych, a koszty komornicze, sądowe czy naprawy za uszkodzone mienie wynoszą średnio 3500 euro. Zapobieganie eksmisjom jest zatem ważne nie tylko ze względu na społeczne konsekwencje, ale również z finansowego punktu widzenia. 

We wszystkich przywoływanych krajach o procesie eksmisji muszą być informowane odpowiednie służby socjalne. Intencją tych działań jest pomoc i wsparcie dla ludzi, którzy utracili prawo do najmu lokalu i niekiedy zostali „wyrzuceni na bruk”, czyli stali się bezdomni. W Niemczech zgodnie z obowiązującym prawem osoba mająca zaległości czynszowe, która nie jest w stanie spłacić zadłużenia powinna otrzymać pomoc od państwa. W Amsterdamie mieszkanie można wynająć prywatnie lub od spółdzielni mieszkaniowej. Nie ma informacji jak z eksmisjami radzą sobie prywatni właściciele, ale spółdzielnie mieszkaniowe starają się opracowywać własny program prewencyjny.  Trzy z dwunastu spółdzielni oferuje wizyty domowe w tych gospodarstwach, które są o krok od eksmisji. Pozostałe kontaktują się telefonicznie bądź listownie. W samym Amsterdamie jest szereg organizacji oddolnych, które mają na celu zapobieganie eksmisjom. Coraz częściej stosuje się politykę drugiej szansy, gdzie zachęca się właścicieli do podpisania nowej umowy najmu z  zalegającym z czynszem najemcą na specjalnych warunkach. Wstrzymuje to proces eksmisji. Najemca musi podpisać pismo porozumiewawcze w którym zgadza się na nadzór służb społecznych lub agencji redukcji zadłużenia. W takim dokumencie można zawrzeć postanowienia szczególne. Jeśli najemca się z nich nie wywiązuje proces eksmisji będzie postępować. Rząd Szwecji już w 1936 roku uchwalił ustawę o zakazie stosowania eksmisji na bruk jako broni w konfliktach na rynku pracy. Szwedzi wiedzą, że zapobieganie temu procesowi jest bardzo ważne w kontekście przeciwdziałania bezdomności. Prawa socjalne najemców w Szwecji nie wydają się być tak silne, jak w Niemczech czy Holandii,  jednak to właśnie w tym kraju najszybciej można wyrzucić dłużnika z mieszkania. Już po trzech tygodniach zaległości czynszowych najemca formalnie traci wszelkie prawa do dzierżawy. Autorzy artykułu nie starali się wyjaśniać tej różnicy. 

W Polsce proces przeprowadzania eksmisji reguluje ustawa o ochronie praw lokatorów. Po upływie trzech miesięcy zaległości w czynszu właściciel może, nie później niż na miesiąc naprzód, na koniec miesiąca kalendarzowego wypowiedzieć stosunek prawny, jeżeli lokator pomimo pisemnego upomnienia nadal pozostaje w mieszkaniu. W wypowiedzeniu musi znaleźć się zapis o wezwaniu do dobrowolnego wydania lokalu w określonym terminie. To w praktyce oznacza, że lokator-dłużnik musi mieć przynajmniej miesiąc na opuszczenie lokum. Kolejny etap zaczyna się wtedy, kiedy niechciany lokator nadal przebywa w zadłużonym mieszkaniu. Wtedy właściciel składa pozew o eksmisję do sądu rejonowego.  Po zapadnięciu prawomocnego wyroku dalsze czynności przejmuje komornik. Jednak nie następuje to od razu. Najpierw należy pisemnie wezwać dłużnika do dobrowolnego opuszczenia lokalu. Jeśli to nie nastąpi komornik ma prawo zająć lokal i wszelkie ruchomości. W tym przypadku gmina powinna zapewnić mieszkania socjalne. W Polskim prawie eksmisja na bruk jest niedozwolona (Art. 1046 § 4 Kodeksu Postępowania Cywilnego). Wiele gmin boryka się z brakiem mieszkań socjalnych, przez co procedura eksmisji może ciągnąć się latami (Kozińska, Wojtczak., 2013, s. 8). Dłużnik z prawem do lokum socjalnego, zamiast przeprowadzić się do takiego mieszkania, nadal przebywa w zadłużonym (i jeszcze bardziej zadłużanym) lokalu. Wtedy właściciel może jedynie domagać się odszkodowania od gminy za utracone koszty. Swoistym „zabezpieczeniem” dla właścicieli jest zawieranie umów najmu okazjonalnego, gdzie najemca wskazuje miejsce do którego się przeprowadzi w przypadku niewywiązania się z postanowień umowy. W tym przypadku zgodę musi wyrazić również właściciel mieszkania „awaryjnego”. 

Przywołane przykłady polityki eksmisyjnej w wybranych krajach pokazują, różne drogi. Chociaż proces od zaległości czynszowych do fizycznej eksmisji jest ściśle regulowany, to sposób postępowania, podejmowane kroki i jego długość znacznie różnią się między krajami. Najszybciej eksmituje się lokatorów w Szwecji - 3 miesiące, w Holandii jest to minimum pół roku a w Niemczech aż 15 miesięcy. W Polsce średnio trwa to ok. 5 miesięcy jeśli lokatorzy dobrowolnie opuszczą lokal, gdy nie mają takiego zamiaru może to trwać nawet kilka lat. Takie różnice mogą być rozpatrywane pod różnym kątem. Długi okres pomiędzy pierwszymi zaległościami w czynszu a wykonaniem eksmisji może być interpretowane jako coś pozytywnego dla najemców. Jednak na przykładzie Holandii, może to powodować niepotrzebne problemy zarówno dla najemcy jak i wynajmującego, kiedy dług okazuje się niemożliwy do spłacenia. Kwestia najmu i eksmisji jest bardzo ciężka ponieważ dotyczy ochrony różnych praw obywatelskich. Z jednej strony należy zapewnić każdemu obywatelowi dach nad głową i minimum potrzebne do życia z drugiej, powinno się szanować cudzą własność i prawo do czerpania z niej korzyści. Jak do tej pory w żadnym kraju nie udało się wypośrodkować tych dwóch kwestii w taki sposób, by nie było wątpliwości co do równości interesów. 

Źródła:
  • Stenberg S., Van Doorn L., Gerull S., Locked out in Europe: A Comparative Analysis of Evictions Due to Rent Arrears in Germany, the Netherlands and Sweden [w:] European Journal of Homelessness vol. 5, No. 2, December 2011, s. 39-61. 
  • Kozińska A., Wojtczak J., Mieszkania socjalne: dla kogo? Eksmisja i możliwości jej uniknięcia?, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2006, s. 1-8. 
  • Kodeks Postępowania Cywilnego 
  • Ustawa o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego.


Mieszkania o umiarkowanych czynszach - Francja

Łukasz Szarek

Od strony podażowej interwencja władz publicznych w rynek nieruchomości pojawiła się we Francji pod koniec XIX w. i polegała na budowie mieszkań o obniżonym czynszu, których budowa była finansowana ze środków publicznych, zarządzanych przez instytucje non – profit. Działania te miały związek z postępującą industrializacją i urbanizacją kraju oraz z lewicowymi poglądami robotników. Obecnie system organizacji budujących i zarządzających mieszkaniami o umiarkowanych czynszach (mieszkaniami typu HLM – fr. Habitation à Loyer Modéré) składa się z dwóch grup podmiotów – instytucji HLM oraz spółek d’économie mixte (SEM) [1].
Organizacje HLM to podmioty o różnych formach prawnych utworzone przez państwo lub o statusie instytucji HLM nadanym przez państwo. Wśród nich wyróżnia się spółki akcyjne, zakłady publiczne powiązane z gminami, instytucje o charakterze kredytowym oraz (rzadziej) spółdzielnie. Około 800 istniejących we Francji [2] organizacji HLM ma za zadanie: budowanie, zarządzanie mieszkaniami w budownictwie społecznym, kupowanie mieszkań na ten cel, wynajem tych mieszkań oraz wpieranie osób nabywających na własność mieszkanie w ramach pomocy państwa. Organizacje HLM są dofinansowywane przez państwo, mogą korzystać z preferencyjnych pożyczek, ulg podatkowych oraz dotacji władz lokalnych [1].
Spółki d’économie mixte (SEM) są to spółki o mniejszym znaczeniu niż HLM. Ich akcjonariuszami są władze samorządowe lub ich zrzeszenia. Podobnie jak instytucje HLM korzystają z pomocy państwa.
Powstawanie nowych mieszkań typu HLM oraz ciągły rozwój instytucji HLM jest wspierany również przez francuskie prawo. W związku z brakiem zainteresowania lub opieszałością niektórych gmin w kwestii budownictwa społecznego, władze centralne za pomocą rozwiązań sankcjonujących starały się je (gminy) „zachęcić” do współpracy. Na mocy ustawy o orientacji na rzecz miasta z 1991r. wprowadzono sankcje dla miast znajdujących się w aglomeracjach większych niż 200tys. mieszkańców, które nie posiadały co najmniej 20% mieszkań społecznych w zasobie pierwszych mieszkań. W 2000r. na mocy ustawy o solidarności i renowacji miejskiej ewentualne sankcje rozszerzono na wszystkie francuskie gminy przekraczające 3,5tys. mieszańców. W przypadku nieprzestrzegania tego prawa gminie grozi kara finansowa lub odgórne podpisanie w imieniu gminy (przez prefekta) umowy z organizacją budującą mieszkania społeczne. [1]
Gminy oczywiście zostały wyposażone w kompetencje urbanistyczne pomagające wpłynąć na lokalne budownictwo mieszkaniowe, takie jak wydawanie pozwoleń na budowę oraz warunków zabudowy. O rezultatach tego typu regulacji prawnych (dotyczy to tak obowiązku posiadania przez giny w swoich zasobach 20% mieszkań społecznych jak i wymienionych powyżej kompetencji urbanistycznych) można przeczytać w artykule Marka Wielgo pt. „Francuski patent na mieszkania socjalne”[3]. Autor przytacza w nim przykłady miejscowości Boulogne-Billancourt gdzie na nowowybudowanych osiedlach apartamentowców, w których ceny wynoszą nawet 8 tys. euro za m kw., dolne kondygnacje zajmują „lokatorzy socjalni” oraz miasteczka Villeneuve-le-Roi gdzie również na nowopowstałym osiedlu wybudowano mieszkania społeczne, tym razem w osobnych budynkach (co ważne, nieodbiegających pod względem architektury od innych). Mieszkania te powstały, ponieważ takie warunki deweloperom postawiły gminy.
           Porównując zaangażowanie państwa w kwestię budowy mieszkań „o umiarkowanych czynszach” we Francji i w Polsce można poczuć zdecydowany niedosyt. Ilość mieszkań socjalnych oraz komunalnych wybudowanych w ciągu ostatnich lat w Polsce jest niemal niezauważalna przy skali istniejących potrzeb. Odpowiedzią na nie miało być min. powołanie towarzystw budownictwa społecznego (TBS), jednak jak się okazało czynsze w TBS-ach po uwzględnieniu rat kredytów zaciągniętych na ich wybudowanie często równały się z cenami rynkowymi a nawet je przewyższały. Ostatnim „rządowym” projektem budowy mieszkań czynszowych jest program „Fundusz Mieszkań na Wynajem” – komercyjna inicjatywa Banku Gospodarstwa Krajowego. Jako, że fundusz działa stosunkowo krótko trudno jest obiektywnie ocenić jego przydatność dla polskiego mieszkalnictwa, choć pojawiają się już głosy, że czynsze w pierwszych oddanych lokalach (podobnie jak w przypadku niektórych TBS-ów) potrafią być wyższe od rynkowych [5].

Źródła:
[1]Zubrzycka-Czarnecka A., 2011, „Polityka mieszkaniowa we Francji na przełomie XX i XXI wieku”                                                       
[2]http://www.union-habitat.org/l-union-sociale-pour-l-habitat/qui-sommes-nous%C2%A0 (dostęp z dn. 14.12.2015r.)
[3]http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15833181,Francuski_patent_na_mieszkania_socjalne.html?disableRedirects=true (dostęp z dn. 12.12.2015r.)
[4]http://wyborcza.pl/1,97654,18583830,mieszkania-czynszowe-i-tbs.html (dostęp z dn. 14.12.2015r.)
[5] http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17218253,BGK_wynajmuje__Oferta_rozczarowuje__podobna_do_rynkowej.html#ixzz3OJ9vTJ2z  (dostęp z dn. 14.12.2015r.)

                                                                    Aleksandra Augustyniak, Małgorzata Bilska

Dostępność mieszkań o odpowiednich standardach w Wielkiej Brytanii, porównanie  z Polską.


    W Polsce jak i w Wielkiej Brytanii zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych społeczności jest równoznaczne z zapewnieniem lokum o odpowiednich standardach. Budowa nowych domów jest koniecznym aspektem teraźniejszości, ze względu na zmieniające się historyczne standardy życiowe, w tym także standardy mieszkaniowe(Wesołowska,2011). 

Co dokładnie oznacza „mieszkanie o odpowiednich standardach”?
1) Definicja książkowa wyglądałaby tak: szereg doświadczeń ludzi na tle społecznym i materialnym, które ma wpływ na nasze zdrowie, bogactwo, rodzinę i w konsekwencji prowadzi do zaznania szczęścia(Stone,2006). W dokładnym tłumaczeniu jest to zapewnienie odpowiednich czynników, które mają wpływ na lepsze standardy mieszkaniowe jak np.: bezpieczeństwo( brak zagrożenia z powodu złych konstrukcji budynków, nieodpowiednio dobranych materiałów budowlanych) czy ogrzewanie, kanalizacja, brak wilgoci, ciepła temperatura pomieszczenia, dostęp do łazienki, wydzielona kuchnia względnie dobrze dobrana lokalizacja blisko komunikacji, oddalenie od ruchliwej ulicy, miłe sąsiedztwo, bezpieczna dzielnica    (Bone&O’Reilly,2010).
 2) Odpowiednie standardy mieszkania mogą być także definiowane, jako miara określająca dopuszczalny udział dochodów, które są miesięcznie przeznaczane na dom, które, pomimo opłaty mieszkania, nie zmuszają do oszczędności i zapewniają przykładowemu Panu Kowalskiemu życie na odpowiednim poziomie(Stone,2006).

Celem każdego człowieka jest zapewnienie sobie i swojej rodzinie mieszkania o odpowiednich standardach, do którego zawsze będzie miło wracać po pracy; które będzie nam się kojarzyło z miłością, ciepłem i bezpieczeństwem (BoneO’Reilly,2010).


     Najwięcej zabudowy w Wielkiej Brytanii powstało w XIX wieku. Od początku starano się tworzyć jak najwyższe standardy mieszkań z dwóch powodów: poprzez zapewnienie odpowiednich warunków sanitarnych dbano o zdrowie siły roboczej i ich rodziny oraz chciano zerwać z nagminnym złym traktowaniem robotników poprzez umieszczanie ich w nieodpowiednich warunkach sanitarnych z nieodpowiednim wyposażeniem ( Pevalin i inni,2008).
Jednym z ważniejszych problemów w UK jest przeludnienie w mieszkaniach. Zbyt duża liczba mieszkańców w jednym domu może prowadzić do problemów emocjonalnych u dzieci( Gurran i inni,2011).  W połowie lat 80’ Wielka Brytania doświadczyła jedną z największych migracji ludności na wyspy, która przyniosła ogromne zyski ekonomiczne. Oczywiście oprócz zysków ekonomicznych odbiło się to potem ograniczeniem zasobów, wpłynęło na poziom płac i w konsekwencji na wyższe ceny domów. Mówi się, że w przeciągu 15-20 lat nowe domy powstaną dzięki zyskom ekonomicznym zdobytych właśnie z ostatnich migracji ludności(Nygaard,2011).  Ceny domów są zależne od zmian w stopie procentowej oraz dostępności kredytów hipotecznych(Nygaard,2011). Jak zostało wspomniane przez Bone&O’Reilly(2010) mieszkania na własność posiadają pojedyncze osoby, głównie starsze, małżeństwa i pary, które wykazują odpowiednie dochody oraz osoby, które są dziedzicami. Jednak nie wszystkie małżeństwa mogą pozwolić sobie na kupno mieszkania na własność. Dodatkowo są one trudno dostępne, proces ubiegania się o mieszkania trwa długi czas, oraz wymaga zgromadzenia odpowiednich dokumentów jak np. wykaz zarobków. Co więcej, cena kupna mieszkania to ogromne sumy pieniężne, które najczęściej wymagają zaciągniecie kredytu hipotecznego. Następnie spłacanie kredytu wiąże się z pracą po kilkanaście godzin dziennie a czasem nawet dodatkowym zatrudnieniem w drugiej pracy. Ma to swoje konsekwencje i odbija się na młodej parze, przez co nie mają oni czasu i pieniędzy na zakładanie rodziny (Bone&O’Reilly,2010). Pary muszą wybierać pomiędzy kupnem mieszkania a rodzicielstwem „we cannot afford a mortgage AND children” (Bone&O’Reilly,2010). Podsumowując, pary nie mogą zapewnić sobie bezpieczeństwa w postaci mieszkania, a więc nie mogą stworzyć „gniazda rodzinnego”.
Przechodząc do tematu wynajmowania mieszkań, Wielka Brytania zdecydowanie odstaje od innych krajów europejskich, przede wszystkim głośno mówi się o wyzysku w relacji między właścicielem a wynajmującym. Kolejnym długim i żmudnym procesem jest wynajem mieszkań szczególnie dla przyjezdnych, ponieważ wynajęcie mieszkania albo wymaga płatności z góry za cały okres pobytu albo wymaga poręczyciela, który jest zmuszony do podpisania umowy najmu pomiędzy nim, właścicielem i wynajmującym. Poręczycielem może być osoba z rodziny lub znajomy mieszkający min. 5 lat w Wielkiej Brytanii, posiadający mieszkanie na własność, albo zarabiający powyżej 23 tys funtów rocznie. Co więcej, kontrakty oferowane przez właścicieli są nie- adekwatne do potrzeb młodych par, zapewniają krótkoterminowe- 6 miesięczne kontrakty. UK oferuje najmniejsze możliwe zabezpieczenie dla rodziny porównując z innymi państwami w Europie. 51% ludności w Niemczech żyje w prywatnych zakwaterowaniach na nieograniczonych kontraktach, w Hiszpanii natomiast 10% ludności mieszka w prywatnych zakwaterowaniach a reszta, która wynajmuje mieszkania ma prawo przedłużania kontraktu na 5 kolejnych lat(Bone&O’Reilley, 2010).
Pozostaje zawsze możliwość skorzystania z mieszkań socjalnych dla osób, które nie mogą kupić domu na własność,a potrzebują bezpieczeństwa mieszkaniowego. Mieszkania socjalne są przyznawane przez władze lokalne. Przyjezdni mogą o nie wnioskować, ale muszą spełniać odpowiednie kryteria. Większość ludności była i jest zadowolona z mieszkań socjalnych, ponieważ są one oferowane w dobrej cenie i o dobrych standardach. (Bone&O’Reilley,2010).

     W Polsce sprawa wygląda zdecydowanie prościej. Nie potrzebujemy poręczyciela do wynajmu mieszkania, dodatkowo, jeśli gospodarujemy odpowiednimi dochodami możemy także z łatwością kupić mieszkanie. Jednak nie wszystkie mieszkania w Polsce są w tak dobrych standardach jak w Wielkiej Brytanii. Nadal bez centralnego ogrzewania jest 2,6 mln mieszkań, co w sumie wynosi 19%, 3% nie ma bieżącej wody, 9% nie ma łazienki a co drugie polskie mieszkanie jest przeludnione. Z takim wynikiem, na tle innych krajów Unii Europejskiej, prezentujemy się, jako jeden z gorszych krajów. Dla porównania w państwach jak np. Hiszpania, Dania czy Holandia mieszkań bez własnych łazienek już nie ma. Co więcej, co piąty obywatel Polski żyje w mieszkaniu, gdzie występują problemy z wilgocią poprzez cieknące dachy, źle zaizolowane ściany i fundamenty bądź zły stan techniczny budynków (Wesołowska,2011).W Polsce dostępność mieszkań liczy się głównie poprzez zestawienie ze sobą kosztów 1m2 powierzchni użytkowej budynku ze średnim miesięcznym wynagrodzeniem brutto.
 Stopy procentowe kredytów oraz stabilne ceny nieruchomości sprawiły, że dostępność mieszkań utrzymywała się na stałym poziomie. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na to, iż niemal dwie trzecie wszystkich nowych mieszkań z odpowiednim standardem powstaje w 5 największych aglomeracjach miejskich takich jak: Trójmiasto, Warszawa, Kraków, Poznań i Wrocław. Z tym procesem wiąże się brak dostępności mieszkań o odpowiednich standardach w mniejszych miastach i we wsiach, gdzie jest ich znacznie mniej. Budynki na tych terenach nie spełniają współczesnych standardów, ponieważ są to głównie budynki jednorodzinne przedwojenne, które nie zostały odnowione (Wesołowska,2011). Dostępność mieszkań w Polsce wiąże się również z udziałem kosztów mieszkaniowych w ogólnych wydatkach Polaków. W ostatnich latach, pomimo wzrostu przychodów ogółem na 1 osobę w gospodarstwie domowym, koszty utrzymania mieszkań systematycznie rosną i pochłaniają coraz więcej ogólnych wydatków na towary konsumpcyjne i usługi(GUS, 2012).

   W Polsce pomimo wzrostu standardu mieszkaniowego jest on nadal zbyt niski w porównaniu z innymi krajami UE. Standard ten jest określany na podstawie zasobów mieszkaniowych, wieku i wyposażenia mieszkania w instalacje i z roku na rok poprawia się w Polsce (Wesołowska,2011). W tym kraju wynajęcie bądź nabycie mieszkania wydaje się znacznie prostsze niż w Wielkiej Brytanii, natomiast kraje wysoko rozwinięte oferują innego rodzaju standardy, na które w Polsce będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Niestety obecna polityka ma na celu wspieranie nieprzystępnych cen mieszkań, są społecznie i ekonomicznie dalekie od realiów, dalekie od zasady „fair rules, fair chance and a fair say for all”. Obecne ceny są znacznie wyższe niż w poprzednich latach i skłaniają ludzi do ciągłego zaciągania kredytów(Stone,2006).




 Bibliografia:

1.     Bone J.&O’Reilly Karen.(2010). No place called home: the causes and social consequences of the UK housing “bubble”
2.     David J Pevalin D.J.& Taylor M.P.& Todd J.(2008). The Dynamics of Unhealthy Housing in the UK: A Panel Data Analysis, September.
3.     Gurran N.&Whitehead Ch.(2011). Planning and Affordable Housing in Australia and the UK: a comparative perspective, October- November.
4.     GUS(2012). Raport z wyników Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2011
5.     Stone E.M(2006). A housing affordability standard for the UK, July.
6.     Górska A.(2012). Ewolucja poziomu i struktury osztów utrzymania mieszkań na przykładzie Polski, Uniwesytet Ekonomiczny w Poznaniu.
7.     Łaszek J&Augustyniak H&Olszewski K&Waszczuk J.(2015). Informacja o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w I kwartale 2015 r. NBP Czerwiec 2015
8.     Nygaard Ch.(2011). International Migration, Housing Demand and Access to Homeownership in the UK, August.
9.     Szadkowski Sz.(2015).Przerażający obraz polskiego mieszkalnictwa. Zachodni standard dogonimy za 50 lat. Pobierane z :http://www.polskatimes.pl/artykul/3834927,przerazajacy-obraz-polskiego-mieszkalnictwa-zachodni-standard-dogonimy-za-50-lat,id,t.html
10.  Wesołowska E.(2011). Polskie mieszkania: stare i ciasne. Jesteśmy w ogonie UE pod względem standardu i metrażu. Gazeta Prawna


Czy zakładowe osiedla wracają do łask?

Mariusz Krawczyk

Ostatnimi czasy w Trójmieście i okolicach zrobiło się głośno na temat planów Politechniki Gdańskiej, której władze rozpoczęły prace związane z budową osiedla mieszkaniowego dla swoich pracowników (Politechnika zbuduje własne osiedle(…), 2014). Warto zastanowić się nad tym tematem w nieco szerszym kontekście. Czy jesteśmy świadkami powrotu modnego, głównie w pierwszej połowie XX wieku, systemu budownictwa zakładowego?

Najsłynniejszym osiedlem akademickim w Polsce bez wątpienia jest wybudowane w latach 50’tych zeszłego wieku „Osiedle Akademickie Przyjaźń” w Warszawie, które pod koniec lat 70’tych zamieszkane było przez blisko 1190 pracowników warszawskich uczelni wyższych wraz z rodzinami oraz 1200 studentów. Osiedle pełni swą rolę do dzisiaj i zajmuje 32ha, na których rozmieszczonych jest 25 domków studenckich, 35 domków mieszkalnych, 77 domów jednorodzinnych, 3 akademiki, oraz obiekty kulturalne, socjalne i administracyjne (Historia Osiedla, b.r.).

Budowanie specjalnych osiedli bądź pojedynczych budynków dla pracowników akademickich było bardzo popularne w okresie PRLu. Jak wiadomo, dzisiaj trend ten zupełnie stracił swą powszechność, a dawne mieszkania należące do uczelni przeszły w prywatne ręce. Podobny proceder i historia zmian własności, odnosi się do mieszkań zakładowych wielkich fabryk i innego typu państwowych zakładów pracy. Od kilku lat zauważalny jest jednak powrót do idei zapewniania mieszkań swoim pracownikom, choć ma to miejsce raczej w przypadku prywatnych firm.

Jako przykład posłużyć może chociażby Facebook, który sfinansował budowę 15 budynków mieszkalnych dla swoich pracowników i ich rodzin w Kalifornii. Do ich dyspozycji przekazanych zostało 394 mieszkań o zróżnicowanym metrażu - od jednopokojowych kawalerek, po mieszkania trzypokojowe (Zuckerberg buduje osiedle(…), 2013). Inwestycje tego typu mają również miejsce w Polsce. W 2010 roku oddane do użytku zostało osiedle w Legnicy, które zostało wybudowane przez niemiecką firmę Winkelmann zajmującą się produkcją podgrzewaczy wody. W ramach tego przedsięwzięcia powstało 5 wyposażonych we wszystkie potrzebne sprzęty budynków, które zamieszkane zostały przez 20 wysoko postawionych managerów firmy i ich rodziny. Osiedle, podobnie jak to wybudowane przez Marka Zuckerberga dla pracowników Facebook’a, oddalone jest od miejsca pracy mieszkańców zaledwie kilkaset metrów, co przekłada się na likwidowaniu utrudnień związanych z dojazdami. Cała inwestycja zrealizowana przez firmę Winkelmann kosztowała 7.5mln zł (Woźniak, 2010).

Czy Politechnika Gdańska swoją przyszłą inwestycją przełamie monopol budowy osiedli zakładowych przez prywatne firmy? Wszystko wskazuje na to, że tak. Koncepcja zagospodarowania przeznaczonego pod to przedsięwzięcie terenu została wyłoniona w drodze konkursu w 2014. Obecnie trwają konsultacje z pracownikami uczelni, dotyczące pożądanych metraży i standardu mieszkań, jednak sama realizacja z pewnością będzie uzależniona od możliwości finansowych PG. Plusem utworzenia nowego osiedla akademickiego ma być powstanie nowoczesnej, wyróżniającej się awangardową architekturą dzielnicy, implikacja na terenie Gdańska nowoczesnych i energooszczędnych technologii budowlanych, a przede wszystkim wykreowanie pokoleniowej społeczności akademickiej i przyciągnięcie na uczelnię uczonych spoza Trójmiasta i Polski (Budnik, 2014). Nie da się jednak ukryć, że temat spotkał się również z falą krytyki. Przede wszystkim pojawiają się zarzuty i obawy związane z nepotyzmem i rozdawnictwem mieszkań. Społeczeństwo czerpiąc z doświadczeń PRLu obawia się, że mieszkania trafią do znajomych i rodzin władz uczelni, a nie do młodych i niezbyt zamożnych naukowców Politechniki. Dodatkowo pojawiają się głosy mówiące, że lepiej by było gdyby uczelnie, zamiast inwestować i ponosić koszty utrzymania osiedli, lepiej wynagradzały swych pracowników. W tej sytuacji naukowcy sami mogliby zadbać o odpowiednie warunki mieszkaniowe dla siebie i swoich rodzin.

Fakty są takie, że nie istnieje sytuacja związana z wydawaniem pieniędzy publicznych, która nie spotkałaby się z głosami sprzeciwu (czy to uzasadnionego czy nie). Jeżeli natomiast Politechnika Gdańska znajdzie sposób na sfinansowanie planowanego osiedla dla swych pracowników, z dużym prawdopodobieństwem przyczyni się to do pozyskania nowych, szczególnie młodych naukowców, dzięki którym zwiększy się nie tylko ranga samej uczelni, ale również całego regionu Trójmiasta, który miałby szanse stać się poważnym ośrodkiem naukowo-technologicznym. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że rozwój zarówno lokalny, jak i regionalny, mocno związany jest z obecnością klasy kreatywnej i współpracy jej z rodzimym biznesem i samorządem. Należy jednak zwrócić uwagę na to, ażeby nie istniała żadna luka w umowach/przepisach, która pozwoliłaby na wykup mieszkań. Powinno to raczej działać na zasadzie najmu na bardzo przystępnych warunkach finansowych dla pracowników akademickich, na okres ich pracy w placówce naukowej.

Bibliografia:

  1. Budnik E. (2014), Politechnika chce wybudować osiedle mieszkaniowe, trojmiasto.pl, dostęp 11.12.2015 <http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Politechnika-chce-wybudowac-osiedle-mieszkaniowe-n85371.html>
  2. NN. (b.r.) Historia osiedla, osiedleprzyjazn.pl, dostęp 11.12.2015 <http://www.osiedleprzyjazn.pl/historia/18/historia-osiedla.html>
  3. NN (jm). (2013), Zuckerberg buduje osiedle dla swoich pracowników. W Polsce też takie powstają…, pulshr.pl, dostęp 11.12.2015 <http://www.pulshr.pl/zarzadzanie/zuckerberg-buduje-osiedle-dla-swoich-pracownikow-w-polsce-tez-takie-powstaja,15852.html>
  4. NN (mak). (2014), Politechnika zbuduje własne osiedle. Rusza konkurs, trojmiasto.pl, dostęp 11.12.2015 <http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Politechnika-zbuduje-wlasne-osiedle-Rusza-konkurs-n81849.html>
  5. Woźniak T. (2010), Legnica: Osiedle dla niemieckiej firmy, Gazeta Wrocławska, dostęp 11.12.2015 <http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/325867,legnica-osiedle-dla-niemieckiej-firmy,id,t.html>